Siła wyższa była dla większości z nas do tej pory martwym przepisem, który czasem pojawiał się w tłumaczonych przez nas umowach.

Na początku marca, wraz z rozprzestrzenianiem się koronawirusa, w Polsce zaczęły obowiązywać istotne ograniczenia – zakaz imprez masowych, zamknięcie instytucji kultury, później również centrów handlowych, kin. Ale nawet przed wprowadzeniem obostrzeń klienci zaczęli odwoływać konferencje i spotkania – właśnie z obawy przed wirusem. By ocenić, czy za odwołane zlecenie należy ci się wynagrodzenie, musisz wiedzieć, czy powodem była siła wyższa.

Ty i klient to strony umowy

Gdy wykonujesz dla klienta zlecenia, łączy was umowa. Niezależnie od tego, czy zawarliście ją na piśmie, mailowo czy ustnie – jesteście stronami umowy. Ty zobowiązujesz się wykonać tłumaczenie (ustne lub pisemne), klient potwierdzając podane przez ciebie warunki, zobowiązuje się zapłacić ci za pracę lub dzieło w konkretnym terminie. Jednak zarówno w polskim prawodawstwie, jak i w wielu umowach, przewiduje się zajście zdarzeń powodowanych siłą wyższą, która zwalnia strony z zobowiązań.

Definicja siły wyższej

Mimo wielu równoległych definicji (z którymi pewnie się spotkaliście tłumacząc umowy), co do zasady za istotę siły wyższej uznaje się nieprzewidziane zdarzenie, na które nie mieliśmy wpływu, powodowane czynnikami zewnętrznymi. Dlatego najczęściej do siły wyższej zalicza się kataklizmy czy wprowadzenie stanu wyjątkowego. Jak przypomina Maria Kobryń, radca prawny w Blueshell Legal świetnym materiale o sile wyższej, epidemia, panika z nią związana i działania państwa służące zwalczaniu epidemii to właśnie siła wyższa. Ale!

„Jeżeli dziś zawierasz umowę (a więc wiesz o epidemii), to nie możesz się na nią powołać, jako element, który przeszkodził Ci w biznesie”

To oznacza, że dla wszystkich zleceń na tłumaczenie ustne, które zostały odwołane z powodu pogłębiającej się epidemii i np. działań państwa (takich jak zamknięcie instytucji kultury czy zakaz organizacji imprez masowych i zgromadzeń), siła wyższa ma zastosowanie. Są to zdarzenia zewnętrzne, których zleceniodawca nie mógł przewidzieć i nie mógł zapobiec ich skutkom. Z kolei dla zleceń potwierdzanych obecnie siła wyższa nie ma zastosowania, o ile sytuacja nie pogorszy się dramatycznie, w sposób nie do przewidzenia.

Kiedy możesz się powołać na siłę wyższą

Siła wyższa może też chronić cię, gdy nie możesz wywiązać się z postanowień umownych w obecnej sytuacji zgodnie z pierwotnie ustalonymi warunkami. Z powodu epidemii i stanu zagrożenia epidemiologicznego zamknięto żłobki, przedszkola i szkoły. Jeśli masz małe dzieci, to bardzo prawdopodobne, że nie zrealizujesz zlecenia w pierwotnie zakładanym terminie z powodu działania siły wyższej. W tym przypadku to ty nie mogłaś przygotować się na to zewnętrzne, nieprzewidziane zdarzenie. Uwaga! Możesz powołać się na siłę wyższą w tym przypadku tylko, jeśli zlecenie potwierdziłaś przed zamknięciem przez państwo żłobków, szkół i przedszkoli i realnie nie możesz go zrealizować. Siła wyższa nie ma zastosowania, jeśli przyjęłaś zlecenie po wprowadzeniu przez państwo ograniczeń, ale przeceniłaś swoje możliwości. Podobnie jeśli zachorujesz lub zachoruje osoba, którą musisz się opiekować, to siła wyższa zwolni cię z zobowiązań umownych. Ale warto pamiętać, że

„powołując się na siłę wyższą musisz liczyć się z tym, że kontrahent, urząd czy sąd nie uzna twoich racji”,

jak pisze Maria Kobryń w cytowanej już przeze mnie prezentacji.

Siła wyższa a klauzule anulacyjne

Czy mówiłam już, że warto zawierać umowy z klientami, a przynajmniej podsyłać im do akceptacji ogólne warunki świadczenia usług? To dobra praktyka, która chroni cię przed wieloma potencjalnie niekorzystnymi sytuacjami we współpracy z klientem. Tłumacze ustni w swoich umowach zwykle zawierają tzw. klauzule anulacyjne, które przewidują, że klient zapłaci tłumaczowi „karę umowną” – część lub całość wynagrodzenia, jeśli odwoła zlecenie. Wysokość tej kary zależy zwykle od tego, kiedy dojdzie do odwołania zlecenia, czyli właściwie jednostronnego odstąpienia klienta od umowy. Przykładowe i zalecane wysokości honorarium należnego po odwołaniu zlecenia znajdziesz w publikacjach stowarzyszeń, np. Polskiego Stowarzyszenia Tłumaczy Konferencyjnych (>> klik) czy Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich (>> klik).

Siła wyższa w relacjach biznesowych

Zarówno ty jak i twój klient możecie nie zgodzić się, że siła wyższa obowiązuje i dochodzić swoich roszczeń w sądzie. To jednak ostateczność. Według mnie idealna sytuacja to taka, w której partnerzy biznesowi traktują się właśnie po partnersku, ze świadomością, że ich losy biznesowe są z sobą powiązane. Skoro współpracujecie, to można śmiało założyć, że obie strony czerpią korzyści z tej współpracy. „Pójście na noże” to ryzykowna strategia. Twojemu klientowi też nic nie da doprowadzenie cię do dramatycznej sytuacji finansowej. Jeśli ceni sobie współpracę z tobą, to w przypadku zleceń odwołanych przed ogłoszeniem stanu zagrożenia epidemiologicznego powinien wypłacić ci kwotę odpowiadającą poniesionym przez ciebie kosztom i pracy wykonanej do czasu wystąpienia siły wyższej.

Gdy klient zapłacił zaliczkę za tłumaczenie

Jeśli pobrałaś zaliczkę za tłumaczenie, a teraz – ze względu na wystąpienie siły wyższej – nie możesz zrealizować umowy, z zasady powinnaś mu zwrócić pieniądze, odliczając poniesione dotychczas koszty.

Kiedy nie można się powołać na siłę wyższą

Siła wyższa nie jest „obuchem”, którym można walić na oślep tylko dlatego, że mamy do czynienia z epidemią. Zawierając umowy zobowiązujemy się do działań i rezultatów, które z zasady powinniśmy zrealizować. Jeśli wystąpienie siły wyższej nie ma bezpośredniego wpływu na twoją działalność, to nie możesz się na nią powołać. Wróćmy do przykładu opieki nad dziećmi. Przyjmijmy, że byłaś na zleceniu i tłumaczyłaś spotkanie, a w tym czasie niezapowiedzianie z powodu wykrycia zakażenia zostało zamknięte przedszkole, w którym jest twoje dziecko. Jeśli dostałaś telefon, że z tego musisz natychmiast odebrać dziecko, to można przyjąć, że zadziałała siła wyższa. Opuszczasz spotkanie, odbierasz dziecko, nie pobierasz wynagrodzenia, ale też klient nie ma prawa domagać się od ciebie naprawienia szkody, jeśli np. z powodu twojego wyjścia ze spotkania nie mógł zawrzeć lukratywnej umowy. Jeśli jednak dostajesz telefon z przedszkola, że dziecko trzeba odebrać do godz. 17:00, a ty pracujesz tylko do 13:00, to siła wyższa nie ma tu zastosowania. Niezależnie od tego, jak bardzo denerwująca i rozstrajająca może być ta sytuacja.

Kilka dobrych rad

Przewidywalność środowiska biznesowego, własnego stanu zdrowia i sytuacji rodzinno-kwarantannowej bardzo się zmniejszyła. Dlatego przyjmując zlecenia, warto teraz działać według kilku zasad:

  1. Przyjmuj zlecenia, które według twojej dzisiejszej wiedzy jesteś w stanie zrealizować.
  2. Jeśli już czujesz się gorzej i spodziewasz się, że możesz się poważnie rozchorować, nie przyjmuj zleceń lub zabezpiecz się, szykując ewentualne zastępstwo. Takim zastępstwem może być kolega lub koleżanka po fachu, którzy według twojej wiedzy są w stanie zapewnić jakość na podobnym poziomie co ty.
  3. Przyjmując zlecenia na tłumaczenia ustne, od razu zabezpiecz się klauzulami anulacyjnymi.
  4. Działając w dobrej wierze, warto uświadomić klientów zlecających ci teraz tłumaczenia ustne i pisemne, że siła wyższa nie obowiązuje wobec umów zawieranych w trakcie epidemii. W końcu wszyscy mamy wiedzę i świadomość ograniczeń, jakie już obowiązują i tego, jak mogą zostać zaostrzone.
  5. Pamiętaj, że klienci są twoimi partnerami biznesowymi. W trosce o dobre relacje w przyszłości studź emocje i szukaj rozwiązań dobrych dla obu stron.
  6. Pamiętaj, że w tym momencie sądy nie działają. Domaganie się obecnie swoich praw i roszczeń przed sądem jest niemożliwe, nie wiemy też, kiedy sądy wznowią działalność. Dlatego lepiej wszelkie spory rozwiązywać polubownie, o ile to możliwe.

Wsparcie dla mikroprzedsiębiorców na czas epidemii

Warto też śledzić na bieżąco propozycje rządu dotyczącego wsparcia przedsiębiorców w radzeniu sobie z finansowymi i biznesowymi skutkami epidemii. Póki co żadne z proponowanych rozwiązań nie stanowi realnej ulgi (o czym wspominałam też w wypowiedzi dla Gazety Wyborczej – niestety za paywallem). Nawet najnowsze rozwiązania (z soboty 21 marca 2020) wydają się mocno niewystarczające. Być może jednak zmasowana presja organizacji zawodowych (w tym PSTK – stowarzyszenie jest na tym polu bardzo aktywne) i mediów doprowadzi do pojawienia się sensowniejszych rozwiązań. Najlepiej mieć klientów, którzy nie odwołują zleceń, pracować i tłumaczyć zdalnie (w tym ustnie) i mieć dużą poduszkę finansową. Jeśli jednak nie jesteś w tej sytuacji, to doskonale rozumiem, że możesz czuć obawy i frustrację. Negocjuj z klientami, rozmawiaj szczerze o sytuacji. Większość z nas jedzie na tym samym – mało obecnie stabilnym – wózku. Trzymam kciuki!

 

Nie jestem prawniczką, dlatego upewniłam się, że to, co piszę ma sens z prawnego punktu widzenia. Konsultacja: Michał Wirkus, Cream Legal

W tej grupie wspieramy się cały czas

W mojej grupie na FB tłumacze wzajemnie się wspierają i rozmawiają o tym, jak rozwiązywać problemy, mniej pracować i lepiej żyć. Dołącz do nas.

Share This