Po tym, jak już okrzepliśmy, przyzwyczailiśmy się do noszenia wszędzie z sobą maski, przetrwaliśmy najdziwniejsze wakacje od dawna, ruszamy do działania. Być może już zastanawiasz się nad tym, jak będzie wyglądać kolejne 6 miesięcy pandemii, albo czy czeka nas intensywna druga fala, co się zmieni w pracy tłumaczy. Nie mam złotych rad ani szklanej kuli, ale podzielę się z tobą moją metodą oceny sytuacji w kryzysie.

Obserwuj gospodarkę

Po pierwsze obserwuj stan gospodarki. Gdy w czerwcu przygotowywałam prezentację o pracy w czasie pandemii na prelekcję dla Lubelskiego Stowarzyszenia Tłumaczy, można było jedynie przewidywać, że dojdzie do recesji. Jednak nie znaliśmy jej skali i nie wiedzieliśmy, jak wpłynie ona na rynki, z którymi współpracujemy.

Dziś już wiemy, że w drugim kwartale 2020 PKB spadło w Polsce o 8,2 procent. Ale na wielu innych rynkach europejskich jest jeszcze gorzej. Wielka Brytania zanotowała spadek o ponad 20%, Niemcy o 10,1 (źródło TVN24). To na te kraje zwracam największą uwagę, bo to kluczowe dla mnie rynki, więc jeśli współpracujesz dużo z Francją lub z firmami o francuskim kapitale, to dane z tego kraju będą dla ciebie najbardziej miarodajne.

Dane o PKB to oczywiście tylko jedno źródło wiedzy. Ja na co dzień słucham programów gospodarczych w TOK FM i to daje mi też pewne rozeznanie o tym, co się dzieje w gospodarce, jakie są nastroje firm, jaka skłonność do inwestycji, ale też o tym, co rząd i instytucje państwowe robią, by zapobiec kryzysowi.

Dane z portalu GUS z lipca 2020 – stopa. bezrobocia
Dane z portalu GUS z lipca 2020 – koniunktura w sektorze przemysłowym

Obserwuj branżę

Branża składa się z ludzi, którymi kierują nie tylko wiedza, ale i emocje, dlatego ich obawy czy nastroje nie mogą być w pełni miarodajnym wyznacznikiem kondycji branży. Pokazują jednak, gdzie mogą kryć się zagrożenia i szanse, a także na ile optymistyczni lub pesymistyczni są uczestnicy danego rynku.

Obserwuj branżę na trzy sposoby: w grupach branżowych, na wydarzeniach i w rozmowach 1:1.

Grupy na Facebooku

Grupy na Facebooku są ciekawym papierkiem lakmusowym. Dla mnie największym wyznacznikiem sytuacji jest na przykład liczba ogłoszeń o zleceniach i liczba odpowiedzi na nie. Dołóż do tego ogłoszenia w stylu „nie mogę wziąć roboty, szukam zastępstwa” i widać, jak zajęci są uczestnicy danego rynku. Tego typu ocena pomaga zwłaszcza w małych grupach branżowych (jak „Polscy Tłumacze Konferencyjni”), choć trzeba oczywiście nałożyć na nią filtry narcyzmu i zdarzeń losowych.

Wydarzenia branżowe

Konferencje i „meetupy” branżowe są dobrą okazją do sondowania nastrojów i rozmów o zmieniających się paradygmatach i trendach. Często na konferencjach spotkasz osoby, które są otwarte, odważne i proaktywne. Z rozmów z nimi możesz wywnioskować, jakie techniki i strategie stosują, by odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Międzynarodowe wydarzenia dają też szansę wymiany doświadczeń z ludźmi z innych rynków. CIekawi mnie, jak mają się tłumacze ustni z Włoch czy Hiszpanii, dlatego na najbliższej konferencji KTLC 2020 będę szukać też takich kontaktów. Udział w KTLC to w ogóle dobry plan na końcówkę września. Jeśli chcesz się zapisać, kliknij w link do strony konferencji. Polecam!

A to co?

Tak właśnie. Na tegorocznej Konferencji Tłumaczy 2020 opowiem o badaniach w marketingu mikrofirm i tym, jak oswoić research. Liczę na to, że się tam spotkamy!

Rozmowy 1:1

Jeśli tylko masz bliskie relacje z innymi uczestnikami rynku, rozmawiaj z nimi szczerze o kryzysie. Od lat buduję biznesowe życie w oparciu o głębokie i szczere relacje i widzę, że daje mi to coś w rodzaju pancerza. W rozmowach z kolegami i koleżankami po fachu nie buduję wizerunku, nie szerzę propagandy sukcesu, za to mówię szczerze, gdy coś idzie mi świetnie i otwarcie przyznaję się też do trudności, takich jak wyschnięte źródełko zleceń ustnych w pandemii.

Szczere rozmowy z ludźmi z branży pozwalają przewietrzyć głowę i zderzyć swoje nastawienie z ich postawami. Bycie freelancerem jest trochę jak wychowywanie dzieci w plemiennych wioskach. Im mniej się izolujesz, tym więcej wsparcia i wiedzy uzyskasz.

Przyszłość tłumaczy w pandemii

Nie wiemy, jak będzie. Mamy tylko pewne dane gospodarcze, znamy mniej więcej nastroje uczestników rynku, które zderzamy z własnym nastawieniem. Mam jednak pewne podejrzenia co do tego, jak rozwinie się rynek.

Sądzę, że recesja dotknie wiele firm, które w efekcie będą ciąć zbędne koszty. Niektóre z nich zaliczą do tej kategorii współprace międzynarodowe (co przełoży się na spadek popytu na tłumaczenia pisemne z tego segmentu), inne zrezygnują z wymyślnych imprez i konferencji, co dobije (tymczasowo) rynek tłumaczeń konferencyjnych.

Jednocześnie w ślimaczym tempie będzie się rozwijać tłumaczenie ustne zdalne. Część tłumaczy konferencyjnych wskoczy do tego pociągu. Inni poczekają, aż pionierzy zdobędą pierwsze doświadczenia i będą uczyć się na ich błędach.

Zgaduję, że wiele segmentów tłumaczenia pisemnego będzie kwitło. Dobrze będzie się dziać zwłaszcza w lokalizacji gier, ale i nadal w nowych technologiach.

Załóż najczarniejszy scenariusz

Być może Polskę dotknie druga fala pandemii, która już szaleje w wielu krajach Europy. Pierwsze  bezpośrednie połączenia lotnicze już zostały zawieszone. Jeśli szpitale w Polsce i w innych krajach ponownie przestaną sobie radzić, wróci lockdown. Politycy niechętnie na niego przystaną, w obliczu dramatycznej alternatywy w postaci powtórki sytuacji z Włoch czy Hiszpanii.

Lockdown nakręci ponownie spiralę trudności gospodarczych wielu firm i ponownie dobije tłumaczenia konferencyjne. Ja w tym czasie pewnie przeczytam dużo książek i będę się pocieszać nauką i spacerami z psem. Znów kupimy dużo makaronu.

Bądźmy optymistami?

Według mnie optymizm w kryzysie przypomina plasterek, który co prawda zakrywa ranę, ale nie zmniejsza bólu i tylko trochę przyspiesza gojenie.

Optymizm może Ci pomóc przejść przez pandemię w lepszym nastroju. Ale nie przygotuje na spadek zleceń, nie pomoże zdywersyfikować usług i nie da alternatywy na przyszłość.

Dlatego zakładam najczarniejszy scenariusz, ale kto wie – może świat miło mnie zaskoczy?

Jeśli tej jesieni sezon konferencyjny wróci z podwójną siłą i znów będę czasem odbierać telefon z myślą: „Byle tylko nie kolejne zlecenie, bo już ledwo zipię!”, to przybiję piątkę wszechświatowi i ruszę do boju. Hello, universe! Jakby co, jestem gotowa.

Jeśli sytuacja rozwinie się dość podobnie do moich przewidywań, to uśmiechnę się w duchu, że coś mi się udało, a trochę zasmucę, bo to nie będzie łatwy czas. Ale przetrwamy.

Poznaj innych tłumaczy…

i popracuj nad równowagą między pracą, a przyjemnym życiem. W mojej grupie na FB tłumacze wzajemnie się wspierają i rozmawiają o tym, jak rozwiązywać problemy, mniej pracować i lepiej żyć. Dołącz do nas.

Share This