Konferencji językoznawczych jest bez liku – choćby sam Uniwersytet Warszawski co roku organizuje ich kilka, więc doktoranci nie mają czasu na nudę. Ale biznesowych i rynkowych konferencji dla tłumaczy rynkowych jest znacznie mniej. Na pierwszy plan wybijają się w tej kategorii dwa wydarzenia: marcowa konferencja TLC oraz wrześniowa Konferencja Tłumaczy.

Konferencje dla tłumaczy w Warszawie

TLC, czyli Translation and Localization Conference, organizowana co roku wiosną w Warszawie, to najlepiej znana mi konferencja w branży tłumaczeniowej. Po samej nazwie można poznać, że głównymi tematami z założenia są tłumaczenia pisemne i lokalizacja, a więc także  tłumaczenie maszynowe, rozwój rynku, najnowsze trendy i technologie.

Od kilku lat coraz popularniejsza robi się również Konferencja Tłumaczy, odbywająca się od kilku lat we wrześniu.

Jeśli już wybieramy się na konferencję branżową, to jak najlepiej ją wykorzystać? Wiadomo, gdy płacisz kilkaset zł za wejściówkę na dwudniową konferencję, chcesz wycisnąć te dwa dni jak cytrynę. Jakiś czas temu poważnie zastanowiłam się nad tym, co mogę zrobić, żeby nie żałować pójścia na konferencję i jak najlepiej ją wykorzystać.

 

10 rad, jak najlepiej skorzystać na udziale w konferencji

 

1. Weź wizytówki

Absolutna podstawa. Po pierwsze weź z sobą około 100 wizytówek. Zbliżająca się konferencja to dobra okazja, by przejrzeć zapasy (każdy kartonik wizytówek kiedyś się kończy) i zastanowić się, co o tobie mówi twoja wizytówka.

Jeżeli mówi tylko, że jesteś tłumaczem, to nie ułatwi nowo poznanym osobom zapamiętania Cię jako potencjalnego współpracownika. Najlepiej jeśli wizytówka dobrze pasuje do Twojej grupy docelowej, zawiera tylko niezbędne dane (umówmy się, NIP na wizytówce nikomu już nie jest potrzebny) i chwytliwe hasło, które podsumowuje Twój profil zawodowy.

Ten mały kawałek papieru naprawdę ma znaczenie. A jeśli masz wizytówki idealne lub cierpisz na zespół KBC (kompletnego braku czasu), po prostu zamów kolejną partię z drukarni i zabierz z sobą na wydarzenie.

2. Buduj relacje

Jeżeli uważasz, że na konferencji najważniejsze są panele dyskusyjne, to chyba Cię rozczaruję. Wystąpienia i panele to tylko tło istoty rzeczy – networkingu. Konferencja to świetna okazja, by budować relacje, poznać innych tłumaczy, potencjalnych klientów, przedstawicieli biur tłumaczeń i mówców, których być może kojarzysz tylko z internetu.

Dlatego uważam, że mogę zrezygnować z udziału w panelu spoza obszaru moich zainteresowań i odpocząć sobie na kanapie w lobby czy pójść na herbatę, ale konieczne muszę wziąć udział w przerwach kawowych, obiedzie i kolacji networkingowej czy imprezie po konferencji.

To po prostu doskonałe okazje, by porozmawiać z ciekawymi ludźmi dłużej niż 3 minuty i zdobyć cenne wskazówki, zobaczyć, jak inni zarządzają swoją mikrofirmą czy przyjrzeć się ich podejściu do zawodu.

3. Wykorzystaj przerwy…

…na coś więcej niż picie kawy z dobrymi znajomymi. Jasne, fajnie zobaczyć się po roku czy paru miesiącach i prowadzić rozmowy pod hasłem “Co u ciebie słychać?”, ale może nie cały czas. Z jednej strony znajomi tłumacze to często świetni partnerzy w biznesie – mamy do nich zaufanie, a współpraca to czysta przyjemność. Ale nie ograniczaj się. W ciągu dwóch dni przy odrobinie chęci poznasz sporo ludzi, którym możesz np. przekazywać klientów spoza twojej specjalizacji, czy tłumaczy z zagranicy oraz dowiedzieć się więcej na temat etyki, dobrych praktyk czy trendów poza Polską.

4. Wyjdź ze strefy komfortu

Zwłaszcza pod kątem merytorycznym! Jeżeli jakiś temat bardzo Cię interesuje, to zawsze warto posłuchać, co mają do powiedzenia prelegenci. Myślę jednak, że największą wartością może być czasem opuszczenie własnej strefy komfortu i zanurzenie się w temat kompletnie nieznany.

Przełam się. Pójdź i posłuchaj, a może okaże się, że temat, który dotychczas odpuszczałaś, wcale nie jest tak straszny. Co najwyżej utwierdzisz się w niechęci do niego, ale przynajmniej zdobędziesz argument, dlaczego tak go nie lubisz.

5. Nie daj się zmęczeniu

Konferencja to dzień lub dwa intensywnych rozmów i skupienia, więc trzeba skumulować zapasy energii i nie dać się zmęczeniu. Jeśli czujesz, że masz już dość, zrób sobie przerwę.

Spacer wokół hotelu, dłuższa przerwa na herbatę czy odpoczynek na kanapie w lobby dodadzą trochę energii, a siedząc wymęczona w sali konferencyjnej za wiele nie skorzystasz. Lepiej odzyskać siły i wrócić po godzinie na konferencję w pełni sił.

Nie zapominaj o jedzeniu, pamiętaj, że ciastka na konferencjach może i przepysznie wyglądają, ale za wiele energii nie dają. Wciąż czekam na konferencję, na której catering będzie zdrowszy i bardziej dostosowany do tego, że potem przez osiem godzin słuchamy prelekcji i staramy się utrzymać koncentrację. Póki co jeszcze na taką nie trafiłam, więc ratuję się przekąskami zabranymi z domu.

6. Usiądź z ludźmi, których nie znasz…

…i daj sobie szansę na trochę inne wrażenia niż rok temu oraz na poszerzenie horyzontów. Ja jestem nieśmiała i zmuszenie się do rozmowy z obcymi ludźmi to dla mnie duże wyzwanie, ale wiem, że warto.

(I tu następuje powszechne zdziwienie – ty? Nieśmiała?? Serio.)

7. Popracuj nad autoprezentacją

Byłaś kiedyś na spotkaniu w gronie 20-30 osób, na którym każdy po kolei mówił o sobie przez 2-3 minuty? Przedstawianie wydaje się proste, ale nie każdy jest mistrzem autoprezentacji. Poza tym fakt, że potrafisz mówić o sobie bez przeszkód, nie znaczy, że mówisz dobrze, ładnie i wywierasz takie wrażenie, jak byś chciała.

Dobry sposób to przygotowanie sobie tzw. elevator pitch, czyli krótkiej prezentacji siebie samej/pomysłu/firmy. Moja pierwsza autoprezentacja była z mojej perspektywy porażką, ale przekułam ją w wyzwanie. Teraz wykorzystuję różne okazje do testowania autoprezentacji i do ćwiczeń. A skoro celem konferencji jest m.in. nawiązanie kontaktów, autoprezentacja naprawdę ma znaczenie.

To tak ważny temat, że nawet zdarzyło mi się poprowadzić webinar o alternatywach dla elevator pitch i o networkingu. Zajrzyj tu i przeczytaj podsumowanie oraz obejrzyj nagranie.

8. Notuj…

…bo nie zapamiętasz wszystkiego z dwóch dni, choćbyś bardzo chciała. As simple as that.

9. Wyszukaj najfajniejsze i najciekawsze stoiska sponsorów

Może na kolejnej konferencji uda mi się przekonać organizatorów do zrobienia specjalnego bingo, ścieżki edukacyjnej, w ramach której każdy uczestnik otrzymałby kartę ze stoiskami sponsorów i dostawał pieczątkę za przyjście i wypytanie ich o ich nowe rozwiązania, produkty i usługi.

Kiedyś omijałam stoiska sponsorów, a dziś wiem, że to warto do nich zajrzeć, bo często mają sporo nowych, ciekawych ofert i zniżek.

 

10. Pójdź na warsztaty

Warsztaty są jedną z lepszych części każdej konferencji, bo dają odmianę na parę godzin. Zamiast siedzieć w sali wypełnionej po brzegi uczestnikami, na jakiś czas znajduję się w mniejszym gronie i dostaję dawkę wiedzy praktycznej. W tym roku biorę udział w warsztatach z UX dla tłumaczy i naprawdę nie mogę się ich doczekać!

Spotkajmy się na konferencji

Ok, sporo tych rad, przyznaję. To tylko znak, że jest kilka aspektów, które możesz przemyśleć przed konferencją, by jeszcze więcej wycisnąć z tej inwestycji. A im większy efekt, tym więcej satysfakcji i chęci do pójścia na tę lub zupełnie inną konferencję za rok.

Poza tym, conference travelling, czyli podróżowanie w połączeniu z udziałem w konferencjach to też dobry pomysł na odmianę od siedzenia przy jednym biurku. Ale jak już jeździć na konferencje, to z głową. Tak, by nasz udział miał bezpośrednie przełożenie na zarobki i pracę z właściwymi partnerami.

Share This