…i innych studiów językowych? Kiedy plan zajęć ugina się pod ich ciężarem i często kończysz zajęcia o godzinie 20, trudno czuć, że jest się studentem z krwi i kości. Jeśli się w pierwszych miesiącach masz poczucie, że jesteś w kolejnej klasie liceum, to wcale się nie dziwię. Miałam dokładnie tak samo. Wiem, że pierwsze tygodnie na 1. roku studiów językowych mogą być szokiem, dlatego zebrałam kilka rad, jak go przetrwać, nie zwariować i do tego skorzystać, ile się da!

Trudne początki

Pierwsze lata lingwistyki stosowanej na Uniwersytecie Warszawskim wspominam jako ostrą harówkę. Nie było lekkich dni czy tygodni, od samego początku wpadliśmy w wir ciężkiej pracy, sprawdzianów, testów, kartkówek, lektur.

Długo miałam poczucie, że nie skończyłam liceum, tylko zaraz po maturze przeszłam do jakiejś specjalistycznej klasy.

Dlaczego właściwie lingwistyka?

Żeby było jasne – nie miałam nic przeciwko! W końcu systematyczna nauka i ciągłe rozwijanie umiejętności językowych zaprowadziły mnie na te studia. Pamiętam jeszcze, jak w klasie maturalnej przeglądałam informatory z listami kierunków studiów i wymaganymi przedmiotami. Lingwistyka od razu mnie zaciekawiło, choć przyznam – z lekkim zażenowaniem – że głównymi powodami tego zainteresowania była nazwa kierunku (lingwistyka – to chyba coś trudnego!), możliwość studiowania dwóch języków obcych i wizja tłumaczenia dzieł literackich.

Wielkie nadzieje

Ze studiami wiązałam wielkie nadzieje (a propos, znasz „Wielkie nadzieje” Dickensa? To jedno z moich ulubionych dzieł, zawsze wywołuje we mnie ogromną nostalgię). Po pierwsze 1. rok studiów oznaczał wyprowadzkę do stolicy, nowy początek.

 

Po drugie od zawsze uwielbiałam pierwszy dzień szkoły (serio, serio!), nowe książki, zeszyty, piórniki. Tak było od podstawówki! Z każdych pierwszych zajęć na początku października przynosiłam listę podręczników do zdobycia (czytaj: skserowania), słowników do kupienia, projektów do rozpoczęcia. Z ogromną radością taplałam się w tych wszystkich nowościach, w wizjach wszystkiego, czego się nauczę. Byłam w swoim żywiole.

Ogromne oczekiwania

Nowe przedmioty oznaczały też ogrom oczekiwań. Głównie wobec samej siebie.

Mam teorię, że na studia językowe raczej przychodzą ludzie, którzy mają tendencję do działania na wyniki, do zdobywania kolejnych poziomów wiedzy, ci, którzy w liceum brali udział w olimpiadach i konkursach, a na koniec roku zawsze wracali z czerwonym paskiem.

Nie mam na to niestety żadnych dowodów (jeszcze?), oprócz własnych subiektywnych obserwacji mojego roku i kolejnych oraz tych kolegów i koleżanek, którzy po studiach zostali w zawodzie. Let’s be clear, wszyscy lubimy się uczyć.

Dlatego na pierwszym roku studiów miałam ogromne oczekiwania i chciałam być dobra ze wszystkiego. Zdać każdy test, każde kolokwium, pozaliczać przedmioty na piątkę.

Plan z piekła rodem

Czy da się to jednak zrobić przy planie, który dosłownie ugina się pod ciężarem zajęć? Sprawdziłam, 1. Rok lingwistyki ma w tym roku 12 przedmiotów (jeśli dobrze liczę). Gdy te ładnych parę lat temu porównywałam swój plan z planami zajęć znajomych z innych kierunków, to często okazywało się, że u mnie jest dwa razy tyle zajęć.

Nie mówię oczywiście, że na innych kierunkach jest lżej. Bywa różnie, ale w większości studiowanie przebiega jednak w innym trybie, bardziej na luzie, a ciężko robi się w okolicach sesji egzaminacyjnej. U nas było ciężko non stop.

Jak przetrwać 1. rok studiów

Ale było też pięknie. Naprawdę czułam, że ciągle się rozwijam. Od czasu do czasu bywało nudno, ale przeważnie wykładowcy potrafili wzbudzić w nas ciekawość i fajnie poprowadzić przez proces zdobywania kolejnych umiejętności. Z perspektywy myślę jednak, że przetrwaliśmy trochę cudem, bo presja była ogromna. Gdybym zaczynała jeszcze raz, dałabym sobie kilka dobrych rad. Jeśli właśnie zaczynasz studia językowe, to chyba coś dla ciebie.

  1. Wyznacz priorytety

Wtedy jeszcze nie bardzo potrafiłam wyznaczać sobie priorytety i miałam poczucie, że WSZYSTKO jest równie WAŻNE. Nie jest.

Po kilku tygodniach zajęć da się już wyczuć, co jest najtrudniejsze, co wymaga największego wysiłku i co najbardziej cię interesuje. Skup się na kilku wybranych przedmiotach, a w przypadku innych daj z siebie 80%. To spokojnie wystarczy na dobrą ocenę, a ty dzięki temu nie zaharujesz się (prawie) na śmierć i może poczujesz, że studiujesz.

  1. Znajdź dobre towarzystwo

Każde studia oferują możliwości rozwoju poza zajęciami, na przykład w kołach naukowych, w samorządzie i na fakultetach.

 

Gdy już nieco okrzepniesz po pierwszych tygodniach zajęć, rozejrzyj się wkoło i wybierz to, co wygląda interesująco. Studia służą między innymi budowaniu sieci znajomości, a nie ma lepszego miejsca do tego niż koła i samorządy.

  1. Rozejrzyj się za wyjazdami

Wyobrażasz sobie, że mnie studiowanie wydawało się tak ważne, że przez 5 lat nie robiłam prawie nic innego? Nie jeździłam na zagraniczne praktyki, nie skorzystałam z opcji Work & Travel, a na Erazmusa wyjechałam zaledwie na 1 semestr. Z perspektywy wiem, że to zaprzepaszczona szansa. Już nigdy nie będę miała takiego czasu w życiu, by jeździć bezkarnie po świecie, bawić się z ludźmi w podobnym wieku i przy okazji rozwijać kompetencje językowe.

 

Wiele międzynarodowych organizacji studenckich (np. ISEC) oferuje różnego rodzaju wyjazdy dla studentów. Nie bądź jak ja i wykorzystaj tę szansę!

  1. Ćwicz

Nie, nie słówka! I nie gramatykę!

Ćwicz fizycznie. Wielu tłumaczy boryka się z problemami zdrowotnymi, najczęściej zespołem jelita drażliwego i problemami żołądkowymi. Moja prywatna (nie poparta żadnymi dowodami) teoria mówi, że wynika to z jednej strony z tego, że trochę jesteśmy za nerwowi, trochę za wrażliwi, a z drugiej strony mało o siebie dbamy, zwłaszcza na studiach.

Znajdź jakiś sport, który daje ci frajdę – bieganie, runmaggedony, cross fit, rowery, boks (tak, też dla dziewczyn), pływanie, co tylko.

Z doświadczenia wiem, że wyrabianie sobie zdrowych nawyków znacznie ułatwia sprawę. Zacznij o siebie dbać już na studiach.

  1. Baw się

Mimo testów i kolokwiów, które pewnie będziesz mieć w regularnych odstępach. Skorzystaj trochę z tego, że jesteś na studiach i wrzuć na luz.

Wyobrażasz sobie, że moja grupa przez 5 lat studiów ani razu nie zebrała się na jednej imprezie? Serio, byliśmy tak zaangażowani w naukę i inne zajęcia, że nie mogliśmy znaleźć wspólnych terminów. Byliśmy dość spięci niestety. Teraz żałuję, że nie mam typowych studenckich wspomnień, ale z drugiej strony… Po 30. imprezuję za własne pieniądze. Źle nie jest 🙂

  1. Poszerzaj horyzonty

Studia to świetny czas na poszerzanie horyzontów i tzw. Wiedzy ogólnej. W Warszawie – na uniwersytecie i w różnych instytucjach kultury – aż roi się od wydarzeń, debat, spotkań autorskich. Na 1. roku studiów możesz mieć trochę mało czasu, ale korzystaj, ile wlezie.

Ucz się różnych perspektyw, poznawaj inne poglądy, zaprzyjaźnij się z filozofią i ucz się dyskutować. Warto, a studia to idealna ku temu okazja.

  1. Nie daj się

Wiem, pewnie będzie ciężko, ale najważniejsze to przetrwać. W trudnych chwilach możesz sobie powtarzać, że to, czego się uczysz, to nie zabiegi na otwartym sercu. Jeśli czegoś nie zaliczysz, albo zawalisz tłumaczenie, trudno. Wszyscy przeżyją. Może twoje ego trochę ucierpi, ale dasz radę.

Zawsze z dużą nadzieją patrzę na kolejne roczniki lingwistyki i innych studiów językowych. Wiem, ten rynek jest już dość nasycony, ale według mnie nowe talenty i podejścia są nam potrzebne. A co do studiów, to… Będzie dobrze! Trzymam kciuki.

  1. Wątpliwości odłóż na bok

Jeśli czasem wątpisz, czy cały ten niemal nadludzki wysiłek ma sens, pamiętaj, że to są naprawdę dobre studia. Takie, które dadzą ci fach i bardzo cenne kompetencje. obić! Przeczytaj w wolnej chwili mój przewodnik dla absolwentów. Podejrzewam, że podniesie cię na duchu.

Zaczynasz myśleć, co po studiach?

Przejrzyj zatem koniecznie darmową lekcję z Kursu na karierę, która jest teraz dostępna. Znajdziesz w niej całe mnóstwo wskazówek dotyczących umiejętności i ich wykorzystania do tego, by budować markę osobistą, a potem zdobywać zlecenia lub aplikować o wymarzone stanowiska.

Share This