Papier i pióro, czyli podstawa moich działań biznesowych. Na co dzień korzystałam z wielu aplikacji desktopowych i mobilnych – Asany, slacka czy evernote – ale to właśnie piękny notatnik, pióro atramentowe i inne przedmioty sprawiają, że praca w domowym biurze staje się przyjemniejsza. Dziś odsłaniam kulisy mojego biznesu. Zobacz, czego używam w pracy, czyli listę TOP 9 moich ulubionych akcesoriów.

Papier

Mimo moich prośrodowiskowych poglądów obstaję przy papierze. Próbowałam wszystkich chyba aplikacji do zarządzania pracą i zadaniami, wybrałam nawet najlepszą (moim zdaniem wygrywa Asana), z której na co dzień korzystam. Ale do planowania tygodnia i codziennych zadań najlepiej sprawdza się zestaw notatnik + pióro. O tym, czym jest tzw. BuJo i jak można go najlepiej wykorzystać w organizacji pracy niedługo napiszę więcej w osobnym artykule. 

Planowanie na papierze

W skrócie BuJo, czyli Bullet Journal to system notowania i planowania w wykropkowanych notatnikach. Ja korzystam głównie z planerów miesięcznych i rocznych oraz z rozkładówki tygodniowej. Rozpisuję cały tydzień na dwóch sąsiadujących z sobą kartach notatnika i w pionie planuję kolejne dni. To właśnie dla mnie przewaga planera papierowego nad cyfrowym – mam widok na cały tydzień i poszczególne dni, a jednocześnie nie ogranicza mnie przestrzeń ekranu czy „okienek” z planami czy zadaniami. Kreatywnie wykorzystuję całe dwie kartki, zależnie od potrzeb w danym tygodniu.

Mój bullet journal

Papierowy planer to dla mnie nie tylko dobra organizacja, ale też przyjemne wrażenia estetyczne i dotykowe (uwielbiam gładki papier dobrej jakości). Bardzo sobie też cenię fakt, że dzięki planowaniu na papierze nie zawsze muszę chwytać telefon, gdy chcę zaplanować dzień czy tydzień. Papier zapewnia mi co najmniej kilka chwil codziennego cyfrowego detoksu.

Dobrej jakości notatniki są dość drogie. Cena jednego notatnika to zwykle kilkadziesiąt złotych. Ale! Po pierwsze to koszt w firmie, a nie zwykła fanaberia, a po drugie mnie jeden notatnik wystarcza zwykle na co najmniej pół roku. Nie tylko planuję w nim poszczególne tygodnie i miesiące, ale też rozpisuję projekty, planuję podróże. Mój wybór to zawsze Leuchtturm 1917, na przykład taki.

Podaję link do sklepu przy ul. Koszykowej w Warszawie, w którym pracują bardzo mili ludzie. Polecam. Mój Leuchtturm (na zdjęciu po lewej) w kolorze miedzi po 7 miesiącach nadal wygląda bardzo dobrze.

Pióro

Wiele lat pisałam długopisem, miałam też całą kolekcję długopisów reklamowych, które niepoprawni marketingowcy produkują na każde wydarzenie. Chodząc na spotkania i konferencje zbieram tych długopisów dziesiątki, a przynajmniej tak było kiedyś. Teraz staram się unikać brania z konferencji i wydarzeń gadżetów, które później zagracają mi biuro i w końcu trafiają do kosza. Według mnie świat byłby dużo lepszym miejscem, gdybyśmy zakazali nadmiernej produkcji długopisów, reklamówek, ulotek i plastikowych butelek, ale… To nieco utopijna wizja.

Niedawno przypadkiem wróciłam do pisania piórem i odkryłam, jak wielką przyjemność mi to sprawia. Piórem pisze się zupełnie inaczej, miękko, ładnie. Jestem leworęczna, więc krótką chwilę zajęło mi przyzwyczajenie się do pisania w taki sposób, by na koniec dnia nie mieć niebieskich palców, ale opanowałam tę technikę. Jest dobrze!

Zrób dobre wrażenie

Myślę też, że stylowe pióro to wizytówka ludzi biznesu. To drobiazg, ale na mnie zawsze robi dobre wrażenie u partnerów biznesowych. Teoretycznie umowa podpisana piórem czy długopisem to nadal ta sama umowa, ale jednak – ja zwracam uwagę na takie drobiazgi u innych. Teraz piszę bardzo ładnym, eleganckim Watermannem, który chwilowo podkradłam mężowi, ale marzę o Kaweco.

Nie podpisuję się pod sztucznym snobizmem i kupowaniem piór za tysiąc złotych. Zupełnie nie widzę potrzeby, skoro są ładniejsze produkty nie za milion monet. Ale Kaweco sobie sprawię, pewnie niedługo.

Cienkopisy i kredki

 

Zwykle w moim notatniku jest biało-czarno, bo piszę piórem lub cienkopisem Micron, ale ważne rzeczy podkreślam kolorami. Dlatego pod ręką na biurku mam zwykle zestaw kolorowych cienkopisów. Najbardziej lubię jednak korzystać z zakreślaczy w kredce, które odkryłam jakiś czas temu. Ja akurat mam zestaw suchych zakreślaczy KOH-I-NOOR w neonowych kolorach. Dają fajny efekt, wygodnie się ich używa.

 Piórnik

Rozsypane luzem w torebce długopisy dość kiepsko wyglądają, nie mówiąc o tym, że mogą porysować jej wnętrze. Kiedyś nie zwracałam na to uwagi, ale od niedawna długopisy, pióro, ołówek i zakreślacz trzymam w piórniku Papelote. Jest niewielki i ultralekki, a do tego pięknie się gniecie. Mój jest już „wiekowy”, bo mam go ponad dwa lata, ale nie zamieniłabym go na żadne ciężkie skórzane piórniki czy inne cuda. U mnie Papelote wygrywa.

Butelka z filtrem

Kilka lat temu przestaliśmy kupować wodę butelkowaną, przerzuciliśmy się na kranówkę (Warszawska podobno bez zarzutu) i kupiliśmy butelki z filtrem. To opcja na wyjścia z domu (do pracy, w drogę, na boks), bo w domu nie filtruję. Butelki drogie nie są, co jakiś czas wystarczy kupić nowy filtr. Według mnie to jedna z najlepszych drobnych inwestycji freelancera – dzięki butelce z filtrem jestem niezależna, nigdy z pragnienia nie umrę ani na konferencji, ani w pociągu w drodze do pracy. Wiem, można kupić wodę butelkowaną, ale mnie tam szkoda środowiska. A tak, przynajmniej nie muszę kupować drogiej wody na lotniskach czy w kinie. Ja zaczynałam od Bobble, teraz testuję nieco tańszą butelkę Dafi.

Podkładka pod myszkę

Podkładki pod myszkę pojawiły się w sklepie jakiś czas temu, bo miałam w głowie hasło I was born to translate the world. Chciałam, żeby znalazło się na przedmiocie użytkowym, czymś, z czego sama chętnie jako tłumaczka korzystałabym na co dzień. Zdarzało mi się pracować bez podkładki – w kawiarniach, coworkach – ale dość szybko przekonałam się, że dźwięk myszki szurającej po blacie nie należy do przyjemnych. Podkładka na biurku to chyba oczywistość. Jeśli już więc kupować podkładkę, to może taką, na widok której będziesz się sama do siebie uśmiechać?

Podkładka pod nadgarstek

Jest kilka schorzeń, któryś chętnie uniknę (w każdym razie chętniej niż innych): rak skóry, cukrzyca, demencja i może mniej oczywisty zespół cieśni nadgarstka. Znam kilka osób, które się z nim zmagały. Widok kogoś, kto z trudem utrzymuje widelec i krzywi się z każdym ruchem mocno został mi w głowie, dlatego staram się o nadgarstki dbać. U mnie na biurku przy myszce leży poduszka pod nadgarstek Com4tclick, ale popularne są też podkładki silikonowe, a nawet podkładki po myszkę z wbudowaną silikonową poduszeczką. Ja swoją dopasowałam do wystroju biura, bo lubię, jak jest ładnie wkoło, ale najważniejsze, żeby podkładka odpowiednio podpierała nadgarstek.

Hamak pod stopy

W zakątkach internetu znalazłam przecudowny hamak, który podtrzymuje stopy pod odpowiednim kątem podczas pracy. Wiem, że sklepy z wyposażeniem biur pełne są podnóżków, ale przeważnie są one absolutnie przeokropne – czarne, plastikowe, o dziwnym, obłym kształcie. A hamak nie tylko dobrze wygląda, ale też podtrzymuje stopy w ergonomicznej pozycji. I sprawia, że biuro trochę zaczyna przypominać plażę. Dla mnie rewelacja!

Spinacze

Zakochałam się bez pamięci w spinaczach Midori. Dlatego przez ponad rok próbowałam nawiązać współpracę z polskim dystrybutorem tej firmy. Udało się! Od początku lipca w moim sklepie są już spinacze Midori w kształcie absolutnie rozkosznych psów i kotów. Zawsze, gdy spinam nimi notatki czy podpinam karteczkę na rozkładówce w notesie, uśmiecham się od ucha do ucha.

Biuro to moje królestwo

Mimo iż jestem cyfrowym geekiem i z pasją testuję nowe aplikacje, bardzo sobie cenię pracę offline. Te TOP 9 akcesoriów do pracy to piękne, zupełnie niecyfrowe, „offline’owe” przedmioty, które umilają mi godziny spędzone przy komputerze, pomagają się zorganizować i ułatwiają zdrową, ergonomiczną pracę. Na co dzień jestem dość praktyczna, ale wiem też, że estetyka mojego miejsca pracy wpływa na to, jak się w tej pracy czuję. Może dlatego dużo łatwiej planuje mi się w kreatywnym, pięknym planerze i znacznie przyjemniej pisze ładnym  piórem. A hamak mówi sam za siebie. Po prostu wakacje w biurze, niezależnie od liczby deadline’ów.

 

Jeśli spodobał ci się ten artykuł, podziel się nim koniecznie ze znajomymi. Dziękuję!

Share This