ŹRÓDŁO NOWEJ ENERGII

Zuchwałe dziewczyny rządzą w biznesie

16-02-2015

Diana Jankowiak

praca

2

Dobry czas dla kreatywnych

Kto nie czytał jeszcze „#Girlboss” Sophii Amoruso? Jeżeli nie podnieśliście ręki w górę, żałujcie, bo jest czego. Chociaż właściwie trochę Wam zazdroszczę, że macie to jeszcze przed sobą, bo ta książka zmienia sposób postrzegania biznesu prowadzonego przez kobiety. Całkiem niedawno w Polsce wydano tłumaczenie tego amerykańskiego bestsellera pod nazwą „Szefowa”.

Mnie „#Girlboss” do Polski przywiózł znajomy z podróży po Stanach, dlatego mogłam się zapoznać z tą książką jeszcze przed premierą jej polskiej wersji. I przyznaję, z powodu skrzywienia zawodowego podczas lektury ciągle zastanawiałam się jak by to można przetłumaczyć. Podjęłam wyzwanie i książka została wydana po polsku, choć nie było to proste zadanie. O autorce wiele można powiedzieć, ale na pewno nie to, że przebiera w słowach.
 
Jasne, sama Sophia jeszcze nie jest u nas modna, chyba że wśród fashionistek czy blogerek modowych. Książka opisuje historię dziewczyny, która stworzyła prawdziwą potęgę, internetowy sklep vintage Nasty Gal, teraz już kultowy w Stanach. Pierwszą rzeczą, którą Sophia sprzedała, była skradziona książka. Ale mimo, że autorka zaczynała od zera, nie stylizuje swojej historii na smętną opowieść o trudnych początkach i o „american dream”.
 
To, co najbardziej do mnie przemówiło, to garść przydatnych rad, które zapewnią przyszłym szefowym sposób nie tylko na przetrwanie w świecie e-commerce, ale na prawdziwy sukces. Autorka śmiałym językiem, bez ogródek mówi np.: „soon you’ll see that fortune favors the bold who get shit done”. Oczywiste? A słyszeliście rady tego typu w polskich przewodnikach do sukcesu? To jednak cenna rada, po prostu trzeba „ruszyć dupę” i zacząć działać.
 
Sophia swoim przykładem pokazuje też bardzo pozytywny obraz kobiety-szefa, który u nas jest tak demonizowany. Szefowa nie boi się w kryzysowych chwilach przejmować zadań pracowników najniższego szczebla, nie mówi, że pakowanie paczek czy ewidencja magazynu są jej „niegodne”, tylko zwyczajnie bierze się do roboty. Myślę, że Amoruso jest ucieleśnieniem lęków i marzeń polskich przedsiębiorczyń. A przynajmniej moich. Bo z jednej strony przy zakładaniu biznesu jest strach przed tym co nieznane, zupełny brak wiedzy o prowadzeniu firmy, którą to wiedzę nieliczni szczęściarze wynoszą z domu, i własne ograniczenia, takie jak bycie introwertykiem, a z drugiej fakt, że gdy łączymy pasję z biznesem, nieraz przyjdzie nam rezygnować z przyjemności, bo robota sama się nie zrobi.
 
Po co nam takie przewodniki? Dają świadectwo, że można, że się da i że warto. Sądzę jednak, że nie ma co gloryfikować tym przykładem Stanów. To nie tak, przecież, że u nas nie ma błyskotliwych kobiet-szefów. Kto takie zna, niech chwali się w komentarzach, a ja rzucę pierwszą kandydatkę na polską #girlboss: Iza Makosz, właścicielka sieci salonów Time for Wax i autorka kanału YouTube Time for Business TV.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Edwin napisał(a):

    Pĕkne1 poveddka, ale jak jste přišli na to, že karte1č boled vedc než vařečka? Podle mĕ je to pre1vĕ naopak, protože vařečka je dlouhe1 a tvořed pe1ku. A navedc, pokud ve1s nĕkdo vyple1ced tou prnhloubeoou stranou vařečky, tak je to jako pupendo 🙂