W tym roku będzie inaczej. Zamiast dać się porwać bieżącej pracy i pojawiającym się nagle ciekawym projektom, zrealizuję swoje cele biznesowe i życiowe. Jeśli tak jak ja, miałaś do tej pory problem z realizacją celów, to pewnie co roku powtarzasz sobie w głowie podobne zdanie. Nie chcę brzmieć jak niepoprawna optymistka, ale czuję, że znalazłam rozwiązanie problemu celów pozostających wiecznie w fazie planowania. Dlatego zachęcam się do przetestowania, czy ten sposób sprawdzi się w twoim przypadku.

 

2018 rok był dla mnie wyjątkowo intensywny. Dużo podróżowałam, poeksperymentowałam z etatem, pokochałam dwa cudne zwierzaki, z których jeden niestety odszedł. Przyznam, że przez to wszystko realizacja celów zeszła na dalszy plan. Sądzę jednak, że jako freelancerzy nie powinniśmy być niewolnikami celów, planów i strategii. Między innymi po to pracujemy na własnym, by karierę dopasować do życia, elastycznie decydować o własnym rozkładzie dnia i o tym, w jakie projekty się angażujemy.

Cele biznesowe to nie gorset

Dla mnie ten rok, w którym działałam nieco poza pierwotnym planem, mocno mnie ukształtował. Wprowadziłam różne zmiany, które pozwoliły mi spojrzeć na własne życie z lotu ptaka i przemyśleć, jak ma według mnie wyglądać. Odkryłam ponownie czego chcę i uważam, że warto było poświęcić pierwotnie założone cele, by osiągnąć harmonię i upewnić się, w jakim kierunku chcę zmierzać zawodowo i życiowo. Nie zrozum mnie źle – wieczne odkładanie realizacji celów nie jest strategią, którą polecam. Uważam po prostu, że czasem tak się życie układa (również przez niezaplanowane zdarzenia, albo gdy przeżywamy stratę), że można świadomie przejść w tryb spontanicznej pracy, a do celów wrócić za jakiś czas. 

Cele biznesowe wracają na pierwszy plan

Skoro jednak pod koniec roku wróciłam do równowagi i zamknęłam temat etatu, na przełomie grudnia i stycznia zaczęłam podsumowywać rok miniony i myśleć o celach na nadchodzący. W tym duchu odsłuchałam nagranie pt. „Nie postanawiam – planuję! Jak zaplanować rok w małej firmie” zorganizowanym przez Jolantę Korczak. O ile zwykle webinary i szkolenia tego typu są dość ogólne i przedstawiają zestaw podobnych złotych rad, to tym razem byłam pozytywnie zaskoczona. W kilkanaście minut moje podejście do wyznaczania celów mocno się zmieniło, bo po raz pierwszy dostałam naprawdę dobry przepis na to, jak sprawić, żeby cele nie tylko zapisać, ale też zrealizować. Jola Korczak przekonała mnie między innymi, że trzeba wybrać sobie sposób na to, by cele na bieżąco monitorować. Wiem, tłumacze w większości nie prowadzą wielkich firm i nie stosują do tego wyrafinowanych narzędzi, ale nie ma też takiej potrzeby. Wystarczy zwykły excel, w który wpisujemy cele, a potem na bieżąco zapisujemy, co w ramach konkretnego celu zrealizowaliśmy.

Wyznacz cel i monitoruj realizację

To teoretycznie bardzo prosta metoda, a jednak według mnie rozwiązuje ona kluczowy problem z celami. Zapisujemy je w notesie, na kartce, w telefonie albo i w pliku na komputerze, a potem zupełnie o nich zapominamy. Czasem pytam was, czy sprawdzacie na bieżąco stopień realizacji wyznaczonych celów i część z was faktycznie ma jakiś rytuał – np. co miesiąc lub kwartał przysiadacie nad kartką papieru i oceniacie, jaki procent celu został zrealizowany. Ja do tej pory byłam w tej pierwszej grupie. Bieżące projekty i pojawiające się nowe możliwości tak mnie angażowały, że o celach zapominałam i często brałam się za rzeczy, które wcale mnie nie przybliżały do osiągnięcia tego, co sobie założyłam.

Kategorie celów w moim biznesie

Zainspirowana nagraniem Joli Korczak opracowałam własne cele. Nie wzięłam ich z kosmosu – najpierw przejrzałam cele ubiegłoroczne, a potem spisałam sobie kilka kategorii, w których chcę działać. Na liście znalazły się: 1) praca – rozumiana jako tłumaczenia ustne i marketingowe 2) Energia tłumaczy (marka) 3) Blog 4) Rozwój 5) Finanse

Następnie w każdej z kategorii wyznaczyłam sobie bardzo konkretne, mierzalne i osiągalne cele. Zależało mi, żeby cele były dość szczegółowe. Wolę, gdy jest ich więcej, niż gdy są zbyt ogólne. W kategorii blog założyłam np., że wydam w tym roku 4 numery magazynu ET.mag – w styczniu, marcu, lipcu i listopadzie. Ta metoda małych celów bardzo się tu sprawdziła. Patrząc na moją tabelę wiem od razu, co taki cel oznacza dla reszty moich działań. Skoro chcę w marcu wydać drugi numer magazynu, to będę musiała zaplanować sobie czas na jego opracowanie. Wiadomo więc, że w tym czasie inne cele zejdą na dalszy plan. Łatwo też zmierzyć, czy cel został osiągnięty. Jeśli wydam tylko 3 numery magazynu, to realizacja celu będzie na poziomie 75%. Na końcu wpisu znajdziesz link do formularza, który opracowałam. Może przyda ci się do wyznaczenia własnych celów?

Aż miło patrzeć, jak wartości w tabelce maleją

Po prawej od celu w arkuszu są kolumny z poszczególnymi miesiącami. Formularz, który opracowałam, tak mi się spodobał, że od razu dodałam do niego kolumnę „Razem” (w której automatycznie sumują się wartości z poszczególnych miesięcy) oraz kolumnę „Pozostało” (tu z kolei automatycznie pojawia się różnica założonej wartości i realizacji). Te kolumny dodałam, by dodatkowo się zmotywować. Bardzo lubię liczby, lubię też odznaczać zadania na liście, dlatego sądzę, że coraz mniejsze liczby w kolumnie „Pozostało” będą mnie zagrzewać do dalszej pracy.

Wskazówka z mojej strony: jeśli wyznaczasz cele zawodowe lub prywatne w arkuszu Google, to dodaj ten arkusz do zakładek i do zestawu stron wyświetlanych po otwarciu przeglądarki. W ten sposób arkusz będzie zawsze na wierzchu i będziesz mogła na bieżąco go uzupełniać.

Czas wyznaczyć cele biznesowe z użyciem formularza

Jeśli ta metoda do ciebie przemawia, skorzystaj z opracowanego przeze mnie formularza >> klik!. Zapisz kopię na dysku w chmurze lub na komputerze, dostosuj arkusz do swoich potrzeb i wypełnij.

Możesz zacząć od jednego lub dwóch celów, nie musisz porywać się na dłuższą listę, zwłaszcza jeśli obawiasz się, że znów skończy się tylko na planach i założeniach. Powodzenia! I daj koniecznie znać, co jest dla ciebie celem numer 1 na ten rok!

Gdy w styczniu masz mniej pracy…

wykorzystaj ten czas na uporządkowanie biznesu, przejrzenie modelu biznesowego czy pogłębianie relacji z partnerami i klientami. Albo po prostu dobrze się wyśpij i odpocznij, jeśli tego właśnie potrzebujesz. W artykule podpowiadam, jak wykorzystać dni bez zleceń. Przejrzyj moje subiektywne propozycje!

Share This