ŹRÓDŁO NOWEJ ENERGII

Dobry czas dla kreatywnych

Niedawno BP opublikowało najnowszą wersję raportu nt. perspektyw energetyki do 2035 r., który prognozuje, jak będzie wyglądać miks energetyczny za 20 lat, jak rozwiną się gospodarki państw świata i jaka będzie przyszłość odnawialnych źródeł energii. Pojawia się jednak podstawowe pytanie: czy publikowanie prognoz dotyczących tak odległej przyszłości ma w ogóle sens?

Niedawno BP opublikowało najnowszą wersję raportu nt. perspektyw energetyki do 2035 r., który prognozuje, jak będzie wyglądać miks energetyczny za 20 lat, jak rozwiną się gospodarki państw świata i jaka będzie przyszłość odnawialnych źródeł energii. Pojawia się jednak podstawowe pytanie: czy publikowanie prognoz dotyczących tak odległej przyszłości ma w ogóle sens?
 
I tak, i nie. Z jednej strony raporty tego typu to wróżenie z fusów, opakowane jedynie warstwą analiz matematycznych i społecznych. Podstawowym błędem wszelkich wizji tego typu jest przyjmowanie za punkt odniesienia dzisiejszego status quo. Jasne, autorzy zakładają pewien rozwój technologii i np. spadek kosztów OZE, ale nie biorą (i nie mogą brać) pod uwagę przełomów, jakie mogą nastąpić już w najbliższych latach, a co dopiero za 15 czy 20 lat. Rozwój nauki uczy nas, że nie można zakładać stałości wiedzy, bo gatunek ludzki, nie wiedzieć czemu, czuje ogromny pociąg do nieustannego tworzenia. Jeśli jednak przyjmiemy, że wprowadzenie systemów do pozyskiwania energii słonecznej na bazie perowskitów, nad których komercjalizacją pracuje Polka, Olga Malinkiewicz, czy wykorzystanie grafenu na szeroką skalę to nie jedyne przełomy, które nas czekają, może się okazać, że prognozy takie jak ta przygotowana przez BP są nic nie warte.
 
Dodatkowo technologia to tylko jeden z czynników. Autorzy sami przyznają, że istnieją cztery kluczowe obszary niepewności, których nie uwzględniono w głównej części raportu: niski wzrost PKB, zwłaszcza w Chinach i Indiach, polityka klimatyczna, czyli intensywniejsza walka z emisjami CO2; sytuacja geopolityczna; oraz elektryfikacja Chin. Wiele się może zmienić w tych obszarach, a oprócz tego musimy wziąć pod uwagę czynniki, na które nie mamy wpływu. Przed trzęsieniem ziemi u wybrzeży Japonii, tsunami i w następstwie katastrofą elektrowni jądrowej Fukushima nie wyobrażaliśmy sobie, że tak wiele zmieni się w obszarze energetyki jądrowej. A jednak – niedługo po katastrofie Niemcy dokonały odwrotu od tej formy energii, mimo jej wielu zalet, bezpieczeństwa (Niemcy nie muszą obawiać się tsunami) oraz rozbudowanej infrastruktury. To tylko jeden przykład, który pokazuje, że krajobraz energetyki może w krótkim czasie ulec diametralnej zmianie, bo oprócz logiki i finansów wiąże się w dużej mierze z nastrojami społecznymi i presją wyborców wywieraną na polityków.
 
Główne punkty, które podkreśla raport:
-do 2035 r. popyt na energię na świecie wzrośnie o 37 % i w niemal 100 % będzie przypisywany państwom nienależącym do OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, do której należą 34 państwa, w tym Polska). Z kolei zużycie energii przez państwa OECD pozostanie na w miarę stałym poziomie i zacznie spadać po 2030 r. To cenna wskazówka dla koncernów energetycznych prowadzących działalność w tych państwach – nie ma co liczyć na duże wzrosty.
-ze względu na spowolnienie wzrostu gospodarczego i przyspieszony spadek energochłonności etap gwałtownego wzrostu zużycia energii w Azji ma się ku końcowi.
-spośród wszystkich dostępnych źródeł energii najwolniej będzie się rozwijał węgiel – wynika to głównie z malejących cen gazu oraz regulacji prawnych wspierających np. energetykę odnawialną. Warto zauważyć, że to dość słaby punkt raportu. Prawidłowe prognozowanie poziomu cen za 20 lat wydaje się niemal niemożliwe.
-do 2035 r. łączne emisje dwutlenku węgla wzrosną o ponad 25 % – znacznie ponad poziom bezpieczeństwa rekomendowany przez naukowców. Niezależnie od tego największy wpływ na redukcję emisji będzie mieć wzrost efektywności energetycznej, a nie zmiany miksu energetycznego.
-do 2021 r. Stany Zjednoczony uniezależnią się od dostaw energii z innych państw. Zmieni się też geopolityka – do tej pory państwa zachodnie importowały energię ze wschodu, już niedługo będzie odwrotnie.
-w 2035 r. na Ziemi będzie 2,5 miliona samochodów.
-gaz sprzedawany będzie głównie w formie LNG, dlatego dobrze, że w naszym regionie pracuje się nad tworzeniem terminali pozwalających na odbiór tego paliwa.
 
Sporo napisałam o minusach raportów dotyczących tak odległej przyszłości i nadal uważam, że za kilka lat takie prognozy okażą się pewnie bardzo oddalone od rzeczywistości, nie mówiąc już o roku 2035. Jednak rozważania tego typu mają inny sens – służą za podstawę do debat na temat tego, w jakim kierunku zmierzamy i jak możemy to zmienić. Jednocześnie mogą być też źródłem wiedzy o tym, jak rozwinie się gospodarka. Oczywiście to tylko jeden z wielu możliwych scenariuszy, który z zasady nie jest w stanie uwzględnić przełomów naukowych i technologicznych. W grudniu 2015 w Paryżu odbędzie się COP21, konferencja klimatyczna ONZ, która ma doprowadzić do ponadnarodowego porozumienia w sprawie przeciwdziałania zmianom klimatu i ograniczyć ocieplenie klimatu o 2 stopnie.
 
Raporty takie jak ten przygotowany przez BP mogą służyć za otrzeźwienie – wyraźnie widać, że bez zdecydowanych działań zmian na lepsze nie będzie, a wielka kula śnieżna w postaci niezahamowanego rozwoju Chin i Indii pędzi wprost na nas wszystkich. Pytanie tylko, czy debatowanie przynosi faktyczne rezultaty. Ja stoję raczej po stronie zwolenników zmian technologicznych i rozwoju, a nie debatowania i wprowadzania nowej polityki klimatycznej. Ale nie da się ukryć, że globalne porozumienie może wiele zmienić. Czekam z niecierpliwością.
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Deadly-unrest.Eu napisał(a):

    Thanks in favor of sharing such a good thought, article is good,
    thats why i have read it entirely

    Take a look at my web blog – go here (Deadly-unrest.Eu)