ŹRÓDŁO NOWEJ ENERGII

Tłumaczka w 8 zdaniach: Marta Stelmaszak

04-04-2017

Diana Jankowiak

rozmowy

0

^2D152F31E8AC1097F5E57AAE1BDEFF2869B90238A662ACE7E2^pimgpsh_fullsize_distr

Bohaterką lutowego numeru magazynu ET.mag była Marta Stelmaszak, specjalistka w zakresie komunikacji w sieci między językiem polskim i angielskim. W roku 2015 otrzymała tytuł jednego z 15 czołowych freelancerów w Wielkiej Brytanii. Prowadzi również blog dla tłumaczy z poradami biznesowymi. Poniżej przeczytacie, jak odpowiedziała na nasze pytania.

 
JESTEM…
 
ciekawa świata, to chyba cecha wspólna wszystkich tłumaczy! Poprzez różnorodne teksty i nowe języki poznajemy tematy i zakątki, o których wcześniej nawet nie mieliśmy pojęcia. Każde zlecenie jest jak podróż, z której wracam zawsze o coś bogatszą.
 
PAMIĘTAM SWOJE PIERWSZE ZLECENIE, BO…
 
byłam rzucona na głęboką wodę. Wiedziałam, że to jedna z tych sytuacji, gdzie albo stanę na wysokości zadania i zdobędę uznanie ważnego klienta, albo wszystko pójdzie nie tak i moje nadzieje na sukces w branży przepadną. Do tej pory pamiętam ten stres, ale było warto!
 
LUBIĘ…
 
dreszczyk emocji towarzyszący wysyłaniu kosztorysu do nowego klienta. To nie tylko kwestia kwoty na przyszłej fakturze, ale także użycia odpowiednich argumentów po uprzednim wybadaniu potencjalnego kontrahenta. Zawsze traktuję to jak grę strategiczną.
 
NAJLEPSZE MIEJSCE DO PRACY TO…
 
tylko i wyłącznie moje biurko. Żadna kawiarnia, najlepsze nawet biuro coworkingowe czy biblioteka nie zapewnią takiego komfortu pracy, jak własne cztery kąty.
 
ROBI SIĘ ZABAWNIE, GDY…
 
trzeba klientowi wyjaśnić, dlaczego polskie tłumaczenie po wrzuceniu w translatora Google nie wygląda dokładnie tak samo jak jego angielski tekst źródłowy. Klient jest wykształcony i biegły w skądinąd skomplikowanej dziedzinie. Tekst jest najeżony frazeologizmami i odniesieniami kulturowymi.
 
ROBI SIĘ POWAŻNIE, GDY…
 
okazuje się, że niewinne tłumaczenie w sprawie odszkodowania powypadkowego okazuje się trzygodzinnym wywiadem lekarskim u psychiatry. Tłumacz zasłania się etyką zawodową, lekarz rozkłada ręce, pacjent w rozsypce, a kancelaria stwierdza, że no przecież tłumaczenie to po prostu tłumaczenie, co za różnica czego i gdzie.
 
MOJE MIEJSCE NA ZIEMI TO…
 
domek w Norwegii z widokiem na fiord.
 
MÓJ PLAN NA EMERYTURĘ TO…
 
domek w Norwegii z widokiem na fiord. Pierwszy etap realizacji planu za mną: język norweski opanowany!
 
Untitled design (3)
 
Jest specjalistką w zakresie komunikacji w sieci między językiem polskim i angielskim, skupiając się na tłumaczeniu w tej dziedzinie, a także przekładzie tekstów biznesowych i transkreacji. Dzięki połączeniu umiejętności językowych z wiedzą z dziedziny biznesu i ekonomii pomaga przedsiębiorstwom w zdobywaniu rynków międzynarodowych. Jest członkinią Chartered Institute of Linguists oraz Chartered Institute of Marketing. W roku 2015 otrzymała tytuł jednego z czołowych freelancerów Wielkiej Brytanii nadany przez stowarzyszenie IPSE oraz rozpoczęła studia doktoranckie na London School of Economics and Political Science w zakresie zarządzania informacją i innowacją.
Marta prowadzi także blog dla tłumaczy, na którym dzieli się poradami biznesowymi.
 
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *