ŹRÓDŁO NOWEJ ENERGII

Untitled design(3)

Jedną ze stałych rubryk magazynu ET.mag jest sekcja „Tłumaczka w ośmiu zdaniach”. W każdym numerze zaproszona tłumaczka odpowiada na zestaw ośmu pytań dotyczących swojego życia zawodowego. Bohaterką drugiego numeru była Aneta Skorupa-Wulczyńska, tłumaczka ustna i pisemna oraz właścicielka biura szkoleń i tłumaczeń specjalistycznych Lingualex. W naszym sklepie możecie kupić podręcznik do nauki języka angielskiego prawniczego jej autorstwa „Legal English. Civil and Commercial Law. A Handbook”. A poniżej jej odpowiedzi na nasze pytania.

 
JESTEM…
 
komunikatywna, pracowita, rzetelna i odporna na stres. Jestem perfekcjonistką. Stale dążę do doskonałości. Chętnie podejmuję się wyzwań.
 
PAMIĘTAM SWOJE PIERWSZE ZLECENIE, BO…
 
byłam w kabinie z bardzo dobrą i doświadczoną tłumaczką, która doskonale znała potrzebną terminologię i specyfikę klienta. Stres ogarnął mnie ogromny. Po zleceniu przyszła pora na oddech i… pochwałę. To doświadczenie nauczyło mnie dużo i uodporniło na stres w takich sytuacjach na długi czas.
 
LUBIĘ…
 
pracować pod pewną presją. To mnie mobilizuje. Lubię i jednocześnie bardzo cenię to, gdy klient w kontakcie z tłumaczem jest uprzejmy i odnosi się do tłumacza z szacunkiem. Nie lubię natomiast, kiedy tłumacza traktuje się jako zło konieczne.
 
NAJLEPSZE MIEJSCE DO PRACY TO…
 
dobrze ustawiona, wygodna kabina… i mój gabinet.
 
ROBI SIĘ ZABAWNIE, GDY…
 
jedna godzina tłumaczenia rozciąga się na cały dzień tłumaczenia w sądzie w sprawach rozwodowych i majątkowych. Pewnego dnia, gdy poszłam do jednego z warszawskich sądów na tłumaczenie sprawy, w której wyrok był oczywisty – tak przynajmniej wydawało się stronom –okazało się, że spędziłam tam grubo ponad 6 godzin. Sprawa, na której miałam tłumaczyć, trwała nie 20 minut, a 2 godziny, a potem okazało się, że sąd zapomniał zamówić tłumacza na kolejne 3 sprawy. Strony czekały już przed drzwiami. Wszyscy przylecieli do Warszawy tylko na wyznaczoną rozprawę, dwie osoby z Amsterdamu, dwie z Berlina i jeszcze dwie z Hamburga. Nie mogłam odmówić. Miałam świadomość, że jeżeli ja im nie pomogę, wrócą do domów z kwitkiem. Przynajmniej miałam poczucie, że bardzo im pomogłam, bo dzięki mnie oszczędzili czas i pieniądze. Zyskałam ogromną wdzięczność i zadowolenie klientów, a przy okazji poznałam niezwykle ciekawych ludzi.
 
ROBI SIĘ POWAŻNIE, GDY…
 
otrzymuję zbyt wiele zleceń jednocześnie. Zdarza się to czasami. W przypadku tłumaczeń pisemnych albo
proszę o przesunięcie terminu, albo podejmuję niełatwą decyzję i wybieram zlecenie. W takich sytuacjach
często kieruję się intuicją. W przypadku nakładania się tłumaczeń ustnych przesunięcie terminu jest
raczej niemożliwe. Wtedy wybieram to, co jest mi bliższe, w czym czuję się lepiej, a na inne zlecenie
polecam zaufanych tłumaczy.
 
MOJE MIEJSCE NA ZIEMI TO…
 
mój dom, moja rodzina, miejsce, gdzie są moi przyjaciele. Moje miejsce jest tam, gdzie jestem potrzebna. Wskazywanie konkretnego miejsca nie ma sensu, bo ono może ulec zmianie.
 
MÓJ PLAN NA EMERYTURĘ TO…
 
podróżowanie po świecie, nauka nowego języka i pisanie książek.
 

 
Martina Russo(2)
 
Właścicielka biura szkoleń i tłumaczeń specjalistycznych Lingualex. Tłumaczka ustna i pisemna (język angielski i niemiecki). Tłumaczka przysięgła języka angielskiego. Specjalizacja – prawo, media, lotnictwo, energetyka, nieruchomości. Prowadzi specjalistyczne szkolenia dla prawników. Autorka kilku publikacji naukowych na temat polityki językowej oraz praw językowych w Unii Europejskiej, a także podręcznika do nauki języka angielskiego prawniczego pt. „Legal English. Civil and Commercial Law. A Handbook” Doktorantka w Instytucie Nauk Prawnych PAN. Prywatnie szczęśliwa mama
Filipa i miłośniczka książek Johna Grishama.
 
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *