ŹRÓDŁO NOWEJ ENERGII

Tłumaczka w 8 zdaniach: Agata Kornacka

08-09-2017

Diana Jankowiak

rozmowy

0

books-2085588_960_720

Jedną ze stałych rubryk magazynu ET.mag jest sekcja „Tłumaczka w ośmiu zdaniach”. W każdym numerze zaproszona tłumaczka odpowiada na zestaw ośmiu pytań dotyczących swojego życia zawodowego. Bohaterką numeru marcowo-kwietniowego była Agata Kornacka, tłumaczka przysięgła języka hiszpańskiego i poetka. Poniżej jej odpowiedzi na nasze pytania.

 
JESTEM…
 
pracoholiczką, perfekcjonistką, niepoprawną marzycielką z bardzo trudnym charakterem. Jestem tłumaczką z powołania, aczkolwiek nie wiem jeszcze, w jakim obszarze tłumaczeń (literackie, prawnicze, naukowo-techniczne, symultaniczne…) na dłużej zagrzeję swoje miejsce. Jestem sumą moich lęków i błędów (także tych przekładowych).
 
PAMIĘTAM SWOJE PIERWSZE ZLECENIE, BO…
 
wydawało mi się, że pozjadałam wszystkie rozumy. Nigdy później nie uległam już temu złudzeniu. Poza tym było to bardzo ciekawe doświadczenie, które nie pozwoliło mi zwątpić w wybrany kierunek studiów, a pamiętam, że wielu znajomych borykało się wówczas z podobnym dylematem.
 
LUBIĘ…
 
patrzeć w rozgwieżdżone niebo, zwłaszcza w Argentynie, czytać wiersze (nie, nie tylko moje własne), a poza tym pisać i jeszcze raz pisać. Pulpit mojego komputera motywuje mnie słowami „Writers write”. Skutecznie zagrzewa mnie do pisania, mniej (tłumaczenie specjalistyczne) lub bardziej twórczego (przekład literacki i własna twórczość).
 
NAJLEPSZE MIEJSCE DO PRACY TO…
 
moje biuro. Lubię otaczać się przedmiotami, które wywołują miłe wspomnienia. W moim miejscu pracy pełno jest zdjęć i kolorowych karteczek ze złotymi myślami. Nie rozpraszają mnie, wręcz przeciwnie – nadają właściwy kierunek temu, co robię, a przy okazji chronią przed czarnowidztwem, o które nie trudno we współczesnym świecie. Innymi słowy, pełnią funkcję terapeutyczną. Dzięki temu moja praca jest zawsze przyjemna.
 
ROBI SIĘ ZABAWNIE, GDY…
 
uświadamiam sobie, że o mały włos nie wmówiłam czytelnikowi czegoś, czego autor oryginału nie wyobraził sobie w najśmielszych snach. Poza tym, nie potrafię się nie uśmiechnąć, gdy to w oryginale znajduję zabawny błąd, zmieniający postać rzeczy. Myślę, że do własnych tłumaczeń trzeba podchodzić z dystansem. Śmiech – szczery i spontaniczny – pomaga w każdym zawodzie. U tłumaczy dodatkowo wyostrza zmysł (samo)krytyczny, a to bardzo dobra cecha.
 
ROBI SIĘ POWAŻNIE, GDY…
 
podczas przekładu poezji powstaje kilka równoległych wersji tłumaczenia tej samej strofy. Wtedy mam dwa wyjścia.
Albo podchodzę do sprawy zdroworozsądkowo („Gdybym była odbiorcą docelowym, wolałabym…”), albo dziecinnie („Ene, due, rike, fake…”). Należę do pokolenia wychowanego na „Małym Księciu”, dlatego częściej sięgam po drugie rozwiązanie. Oczywiście bywają też poważniejsze problemy. Stresuję się, kiedy z jakiegoś powodu – od literówki po niewłaściwy ekwiwalent i prośbę o dodatkowe wyjaśnienie – tłumaczenie do mnie wraca. Na szczęście zdarza się to bardzo rzadko.
 
MOJE MIEJSCE NA ZIEMI TO…
 
jeszcze nie wiem, cały czas szukam, jednocześnie bojąc się je znaleźć, bo wcale nie chcę być latarnikiem strzegącym
jednej przystani. Chciałabym zostawić po sobie jak najwięcej śladów, a nie dreptać w jednym miejscu tylko dlatego,
że zdążyłam się do niego przyzwyczaić. W życiu warto być w ciągłym ruchu – zarówno fizycznie, jak i intelektualnie.
 
MÓJ PLAN NA EMERYTURĘ TO…
 
przekonanie, że poza słownikiem nie ma czegoś takiego jak pojęcie schyłku życia. Oprócz tego spokój w sercu, dom z widokiem na Morze Śródziemne i dużo, dużo książek.
 

 
Copy of Marta Stelmaszak Rosa
 
Z wykształcenia tłumaczka i nauczycielka języków obcych. Ukończyła studia magisterskie w Instytucie Lingwistyki Stosowanej UW. Aktualnie zgłębia dziedzinę translatoryki jako doktorantka na Wydziale Lingwistyki Stosowanej
UW. Jej rozprawa doktorska poświęcona będzie specyfice tłumaczenia epopei narodowej. Tłumaczka przysięgła języka
hiszpańskiego. Tłumaczka tekstów technicznych i specjalistycznych, wpisana do Rejestru Tłumaczy NOT. Z zamiłowania poetka. Dotychczas wydała trzy tomiki poezji („Białe stokrotki”, „Więcej niż cienie”, „Bez czasownika”). Laureatka wielu konkursów poetyckich.
 
 
Ten wywiad ukazał się pierwotnie w ET.mag, wyjątkowym minimagazynie dla tłumaczy. Jeśli chcesz na bieżąco czytać kolejne numery ET.mag, zapisz się na listę.
 
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *