ŹRÓDŁO NOWEJ ENERGII

Dobry czas dla kreatywnych

Czy kampania Guardiana ma szansę? Brytyjski portal opiniotwórczy od kilku miesięcy prowadzi kampanię „Keep it in the ground” – po polsku „Zostawmy je pod ziemią”, której celem jest zmniejszenie wydobycia paliw kopalnych. Po raz pierwszy widzę, że czołowy portal zwraca się wprost do dwóch znaczących fundacji – doceniamy wasze osiągnięcia w zakresie działań charytatywnych, ale musicie przestać inwestować w firmy, które zajmują się wydobyciem paliw kopalnych. Czy mają szansę przebić się z tym przekazem? Ja jestem z nimi!

 
O co cały ambaras? Inwestowanie w udziały firm, które swój sukces biznesowy opierają na działaniach prowadzących do dalszych zmian klimatycznych nie ma uzasadnienia – nie tylko moralnego, ponieważ niszczymy przyszłość tych pokoleń, które nadejdą po nas, ale też finansowego – jak pisałam w artykule na temat bańki węglowej nie ma szansy na wydobycie tych złóż, które już znajdują się na giełdach świata oraz wyprodukowania z nich paliw kopalnych, o ile nie chcemy przekroczyć złowrogiego progu 2 stopni Celsjusza wzrostu globalnych temperatur.
 
Dlatego Guardian zwraca się do dwóch czołowych organizacji charytatywnych: Fundacji Billa i Melindy Gatesów oraz Wellcome Trust. Pierwszej organizacji nie trzeba nikomu przedstawiać, druga natomiast zajmuje się wspieraniem badań naukowych w dziedzinie medycyny. Co łączy te dwie organizacje? Obie są zasłużone, obie też inwestują w firmy, które bezpośrednio przyczyniają się do zmian klimatycznych poprzez wydobycie paliw kopalnych.
 
Jasne jest jedno – nie możemy spalić wszystkiego, co jest pod nami. Nie, jeśli nie chcemy, by którykolwiek z okropnych filmów katastroficznych ziścił się na naszych oczach. Swoją drogą, nie cierpię filmów katastroficznych. Są jak wyrzut sumienia, że idziemy w złą stronę, że być może to czeka nas albo przyszłe pokolenia. Ale nie ukrywam, wiem, że tak może być. Nie wiem, jak to jest, że ciągle nam się wydaje, że wydobywanie kolejnych ton paliw kopalnych jest w naszym interesie. Jasne, fajnie mi się jedzie samochodem, lubię wszystkie korzyści, które z nich czerpiemy. A jednak – musimy się zatrzymać.
 
Nie mówię, że wszyscy jesteśmy na to gotowi. Rzeczywistość jest okrutna. Ale jako globalne społeczeństwo możemy się temu przeciwstawiać i wywierać wpływ na tych, którzy mają znacznie większy zasięg polityczny niż pojedyncze szare myszki. Na takich obywateli świata jak Bill i Melinda Gates czy Jeremy Farrar i Sir William Castell.
 
Czy ta kampania ma szansę?
 
Do tej pory list otwarty do Gatesów i Wellcome Trust podpisały ponad 210 tysięcy ludzi. To jeszcze nie aż tak dużo, kampanii trzeba kolejnego zastrzyku energii. Jednak „Keep it in the ground” to moim zdaniem majstersztyk w dziedzinie marketingu ekologii – po pierwsze Guardian zwraca się bezpośrednio do dwóch czołowych organizacji charytatywnych. To nie bezosobowy apel w stylu „przestańmy wydobywać paliwa kopalne” – to konkretny komunikat skierowany do czwórki niezwykle wpływowych ludzi. To w ich rękach jest decyzja, co robić ze zbieranymi środkami, jak je pomnażać, w co inwestować. Czy mogą przestać inwestować w firmy odpowiedzialne za zmiany klimatu?
 
Ano mogą, ale nie muszą. To zależy od ich widzimisię i od tego, czy zależy im na opinii i wizerunku. A może im nie zależeć, bo mają silne marki. Jeżeli jednak przestaną inwestować w taki sposób, to na własnych warunkach, pod własną marką, działając na swój sukces. Jednak po raz pierwszy od dawna może się zdarzyć, że zmierzą się z presją globalnego społeczeństwa, które zaczyna prześwietlać finanse fundacji.
 
Niestety, choć nie znam szczegółów działania tych konkretnych fundacji, mam poczucie, że zawsze organizacje charytatywne skupiają wokół siebie sieć lobbystów, polityków i finansistów, którzy niełatwo zrezygnują z wpływu na nie. Wątpię więc, by Gatesowie czy Wellcome Trust mogli ot tak wyswobodzić się ze wszystkich powiązań i zobowiązań. Może naoglądałam się za dużo House of Cards – stąd moje sceptyczne podejście.
 
Oczywiście cała kampania opiera się na katastroficznej wizji przyszłości, w której ludzkość zmierza ku zagładzie – jeżeli się nie opamiętamy i nie uda nam się zapobiec wzrostowi temperatur, Ziemia stanie się pustynią, po której krążyć będą nieliczni w poszukiwaniu jakichkolwiek zasobów. Znacie takie obrazki z filmów o końcu świata – ja sama ich nie znoszę. Wyjątek to „Melancholia” von Triera – ale tam sytuacja wygląda inaczej – w końcu film reklamowano hasłem „To będzie piękny koniec świata”.
 
Czy nasz koniec też będzie piękny? Wątpię – na pewno nie tak nagły i nie tak melancholijny, raczej do gruntu rozpaczliwy. Póki co jeszcze los jest w naszych rękach. I w rękach kilku osób na świecie, które mają władzę nad opinią publiczną, finansami, gospodarką, przemysłem, polityką. Póki co nie kwapią się do poważnych zmian, ale kampania Guardiana zrobiła duży krok w dobrą stronę.
 
Jej plusem jest też to, że zyskała spory rozgłos. Już sam fakt, że jest organizowana przez portal opiniotwórczy, daje autorom ogromną przewagę. Sami są w stanie niemal bez końca i bez ograniczeń reklamować „Keep it in the ground” i to działa. Wystarczy porównać tę kampanię do nielicznych organizowanych w Polsce. Słyszeliście o jakichś? Nie? No właśnie, bo nie są w stanie przebić się do mediów. Jak choćby kampania budowania w ogrodach domków dla trzmieli, które zapylają kwiaty i umożliwiają wegetację roślin – takie rzeczy to mniejsza skala, ale dzieją się też w Polsce, tylko mało kto o tym wie.
 
Guardian ma szansę – może nie na uratowanie klimatu, to za daleko idące cele, ale na pewno na przełamanie wizerunku tych, którzy szczycą się pracą na rzecz ludzkości. Jeśli nie zmienią swoich działań, możemy przestać postrzegać tych wielkich ludzi jako wielkich. Okaże się, że po prostu siedzą w czyichś kieszeniach.
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Max143 napisał(a):

    Mam do tego sceptyczne nastawienie. Pomysł fajny, ale nie wiem, czy coś zdziałają.