ŹRÓDŁO NOWEJ ENERGII

Czasami najtrudniej zdecydować, kim właściwie jest Twój klient

Wielu tłumaczy, podobnie jak wiele biur tłumaczeń, wysyła do swoich klientów bardzo podobne komunikaty: „najwyższej jakości usługi tłumaczeniowe”, „tłumaczenia na najwyższym poziomie”, „doskonała obsługa klienta”. Ale kluczem w komunikacji jest znalezienie tego, co nas wyróżnia i odwołanie się do bardzo konkretnego odbiorcy. Tu pojawia się problem, bo żeby określić, kim jest mój odbiorca, muszę wyzbyć się kilku ograniczeń.

Niedawno przeszłam debiut w roli szkoleniowca i poprowadziłam dla Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich szkolenie marketingowe „Strona internetowa, która sprzeda Twoje usługi”. Przy tej okazji poznałam dwanaścioro tłumaczy i razem natrafiliśmy na problem: jak się wyspecjalizować, jak skonkretyzować swój komunikat na stronie internetowej, a jednocześnie nie ograniczyć się przesadnie i nie stracić kontaktu z innymi grupami klientów. Cały dylemat rozwiązuje się jednak względnie łatwo – trzeba podjąć decyzję co do grupy, do której chcemy dotrzeć poprzez stronę internetową i konsekwentnie tak dopasowywać swój przekaz, by do tej właśnie grupy trafiać.
Copy of A tymczasem w sklepie
 
Czasami jednak proste zadania okazują się najtrudniejsze właśnie dlatego, że mamy pewne ograniczenia, schematy myślowe. Próbujemy na przykład pogodzić dwa segmenty: tłumaczenia dla kancelarii prawnych i dla firm farmaceutycznych, mimo że zdajemy sobie sprawę, że to kompletnie różne grupy odbiorców. Może być tak, że ogranicza nas myślenie o tym, że podejmując decyzję coś stracimy. Na przykład dotychczasowi klienci wejdą na naszą stronę i poczują się rozczarowani, że profilujemy się inaczej, niż do tej pory sądzili.
 
Jedynym sposobem na to, żeby wyjść z tej pułapki jest wyzbycie się ograniczeń i poczucia straty, której jeszcze nie doznaliśmy. Na tym właśnie polega innowacyjne myślenie. Jeżeli innowacje zdefiniujemy jako zmianę, która narusza dotychczasowe zasady i daje wartość dodaną, to zobaczymy, że w innych branżach dzieje się dokładnie to samo.
 
Przeczytaj też Co może zaoferować ci Stowarzyszenie Polskich Tłumaczy Konferencyjnych?
 
Miałaś może okazję wziąć udział w pokazach w Multikinie i obejrzeć na żywo balet prosto z Londynu albo dramat Szekspira transmitowany w czasie rzeczywistym? Do tej pory dwukrotnie skorzystałam z tej oferty – usiadłam w kinie i zapatrzyłam się w ekran, korzystając z tego, że nie muszę kupować biletu do Londynu i z powrotem oraz poświęcać kilku dni na to, by obejrzeć spektakl grany przez brytyjskich aktorów. Jeśli globalizacja przynosi coś dobrego, to transmisje na żywo z teatrów w innych częściach świata są właśnie tym czymś.
 
Ale jeśli spojrzymy na ten model biznesowy (bo z pewnością jest to i sztuka, i biznes), to zauważymy, że jest on niezwykle innowacyjny nie tylko przez to, że doskonale trafia do odbiorców na całym świecie i cieszy się tak dużym zainteresowaniem, ale właśnie dlatego, że opiera się na odrzuceniu tradycyjnych ograniczeń. I nie mówię tu o technice, która umożliwia działanie tego modelu, ale przede wszystkim o ograniczeniach rynkowych, emocjonalnych i branżowych.
 
Teatr to przecież wyjątkowe zdarzenie na żywo, to gra aktorów, ale też bycie blisko nich, obserwacja ruchów ich ciał, słyszenie ich głosów w salach o niezwykłej akustyce. Wszystkich tych aspektów nie ma w transmisji kinowej, więc londyński teatr na żywo w Warszawie jest z natury czymś gorszym, mniej wartościowym. Do tego dochodzi inne ograniczenie, bliższe emocjom twórców i aktorów. Spektakl jest wydarzeniem jedynym w swoim rodzaju i docierającym do ograniczonego, elitarnego grona. Teatr to nie kino, teatr jest czymś więcej, a jednocześnie dla mniejszej widowni. To nie sztuka masowa.
 
A jednak okazuje się, że teatr może być masowy i być może nieco traci swój tradycyjny charakter, ale też daje możliwość uczestniczenia w pięknym wydarzeniu tysiącom ludzi na całym świecie. To innowacja, w której jak na dłoni widać, że tylko odrzucenie ograniczeń pozwoli na osiągnięcie spektakularnego efektu.
 
Podobnie jest z komunikacją. Choć wydaje Ci się, że musisz uwzględnić wszystkich swoich klientów, to być może warto spróbować innego podejścia: skup się na tej grupie, którą chcesz rozwijać, która może Ci dać największe dochody bez zwiększania nakładu pracy. Jak w każdym wyborze, tu też musisz odrzucić pozostałe opcje, ale nie traktuj tego jak stratę. Moja rada: wypróbuj odrzucanie ograniczeń i myślenie o swoim biznesie w mniej typowy sposób i zobacz, dokąd Cię to zaprowadzi.
 
Przeczytaj Czy zastąpią nas roboty?
 
 
 
A tymczasem w sklepie (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *