ŹRÓDŁO NOWEJ ENERGII

NIMBY - not in my backyard

Politycy w kluczowych kwestiach są za, przeciw lub wstrzymują się od głosu. W środę uchwalono ustawę kluczową dla rozwoju Polski, a 181 posłów było przeciw. Bronili majątków obywateli, chroniąc ich przed wywłaszczeniem. Bohaterowie?

 
Mówię o ustawie o przygotowaniu i realizacji strategicznych inwestycji w zakresie sieci przesyłowych. Przeciw głosowało 181 posłów, 2 wstrzymało się od głosu, 227 było za. Efekt? Będzie można przeprowadzić kilka inwestycji kluczowych dla stabilizacji i rozwoju polskich sieci. I kto tu jest bohaterem – ci, którzy bronią własności obywateli i sprzeciwiają się wywłaszczeniu, czy ci, których głosy sprawiły, że zwiększy się bezpieczeństwo energetyczne 2 milionów Polaków?
 
Sorry, od czasów feudalnych pod tym względem niewiele się zmieniło. Dziś coś masz, jutro okaże się, że weszła ustawa, z powodu której państwo może cię wywłaszczyć. Wypłacając odpowiednie odszkodowanie, a jakże. A jednak nie oszukujmy się. To nie jest tak, że ustawę podpisano, bo ktoś się czai na ziemię Polaków. Gdzieś w biurze w Warszawie siedzą ludzie, którzy zaprojektowali przebieg nowych linii wysokiego napięcia – nie po to, by zrobić komuś na złość. Możesz nie wierzyć, ale sądzę, że to eksperci, których prace przyczyniają się do tego, że stale w gniazdku płynie prąd. Oni też dbają o bezpieczeństwo strategiczne.
 
W końcu ustawa nie obejmuje dowolnych przypadków w dowolnym czasie i o niewiadomym celu. Chodzi o inwestycje strategiczne, np. most energetyczny między Polską a Litwą. Dzięki temu przestajemy być samotną wyspą i na północy zyskujemy możliwość wymiany energetycznej. Podobnie na zachodzie i południu. To tzw. PCI – projects of common interest, czyli projekty wspólnego zainteresowania, którym UE daje dyspensę – pozwala w ich przypadku zmienić prawo tak, by można było łatwiej je wdrożyć. Dlaczego? To element polepszania współpracy energetycznej w Unii i procesu uniezależniania się od Rosji.
 
Jasne więc, że potrzebujemy nowej infrastruktury sieciowej i chyba nie znajdę Polaka, który powie, że nie zależy mu na większym bezpieczeństwie energetycznym. No, może poza tymi, którzy mają to gdzieś. A pewnie jest ich sporo. Ale z tych zainteresowanych i tak większość poprze ustawę i projekt z prostej przyczyny -zupełnie ich to nie dotyczy, w końcu to nie ich państwo wywłaszczy. Klasyczna postawa NIMBY, czyli not in my backyard – byle nie w moim ogródku. Wiatraki i zielona energia? Chętnie, byle daleko i byle żaden ptaszek nie ucierpiał. Energia atomowa? Tak, bo czysta, ale z dala, bo strach. Większa niezależność energetyczna? Tak, ale nie oddam ziemi z dziada pradziada, choćby mi za to sporo zapłacili.
 
Rozumiem sentyment do własności, do widoczków i ciszy, a jednak gdzieś te linie energetyczne muszą stać. Świetnie byłoby, gdyby posłowie też rozumieli, że jest coś takiego jak interes narodowy i niezależność energetyczna się z nim wiąże. Energetyka powinna łączyć polityków, bo dotyczy nas wszystkich i jest, jak niewiele dziedzin, o których dyskutuje się w Sejmie, niezwiązana z religią, Kościołem. Ale w tej kadencji próżne nadzieje – bohaterów niewielu. A wybory tuż tuż.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Jola napisał(a):

    Jaka mądra postawa obywatelska. Zgadzam się z tezą, że NIMBY powszechne jest i szkodliwe. Gratuluję przemyśleń i wniosków. Pozdrawiam.