ŹRÓDŁO NOWEJ ENERGII

Ogarnianie prądu

09-02-2015

Diana Jankowiak

energetyka

3

Szaleństwo start-upów trwa, wyrastają jak grzyby po deszczu. Ostatnio moją uwagę przyciągnął start-up www.ogarniamprad.pl. Pomysł opiera się na wykorzystaniu grupowych zakupów w energetyce, czyli częściowo przeniesieniu modelu biznesowego Groupona i podobnych serwisów. W przypadku tego start-upu zbiera się określona grupa klientów, a sprzedawcy przelicytowują się nawzajem, by zaoferować tej im najniższą cenę za kWh.

Czy to dobry pomysł?
Na pewno oryginalny. Start-up firmują instytucje unijne, projekt powstał przy współudziale unijnych funduszy. Autorzy twierdzą, że ich celem jest zwiększenie konkurencyjności rynku energii, pytanie tylko, czy to jest właściwa metoda. Rynek jest zdominowany przez kilku graczy, którzy w większości nadal częściowo należą do Skarbu Państwa. W związku z tym dużo łatwiej im obniżać ceny, bo nie muszą aż tak martwić się o zyski i rentowność jak podmiot w stu procentach prywatne. Wykorzystują też sprytne chwyty: jeśli ponoszą straty w sprzedaży ze wzgl. na dumping cen, rekompensują je sobie zyskami z wytwarzania. Teoretycznie spółki wytwarzania i sprzedaży są rozdzielone, ale nadal skupione pod parasolem spółki matki. Ale wróćmy do kluczowego pytania. Czy rynek zyska na tym, że ceny spadną? Wątpię.
  Czy chcemy, żeby ceny spadły?
Możemy chcieć, ale za co wobec tego zbudujemy nowe moce wytwórcze i zmodernizujemy infrastrukturę? Teoretycznie mamy unbundling, więc sprzedaż i wytwarzanie to osobne obszary, ale w większości mówimy o grupach kapitałowych, jak PGE, o koncernach. Krótkoterminowo spadek cen mnie ucieszy, długoterminowo zmniejszy bezpieczeństwo, bo wynika z pseudodumpingu, a nie z wykorzystania tańszych technologii wytwarzania.
 
Czy chcę, by mój sprzedawca konkurował ceną?
Nie. Krótko mówiąc. Jeżeli zastanowimy się, skąd się bierze cena, to widzimy szereg składników: ceny energii na rynku hurtowym, łączny wolumen, koszty personalne, inwestycje, know how, itd. Lista składników ceny jest bardzo długa. Wolę, żeby mój sprzedawca energii dał mi innowacyjny produkt, połączył go z inteligentnym licznikiem i np. termostatem Nest, rozwinął obsługę klienta do niespotykanego dotąd poziomu. Nie chcę, żeby mój sprzedawca energii był jak producent taniej szynki. Niby się nią najem, a jednak byle czym.
Co nie znaczy, że tania energia nie może być dobra. Kto wie.
Zresztą, mam świadomość, że dla większości gospodarstw domowych to cena może być najważniejsza. Do nich startup Ogarniam Prąd może świetnie trafić.
 
„Ogarniam prąd” to na pewno innowacyjny pomysł. Ciekawy, przyszłościowy, chwytliwy. Wydaje się, że skierowany do ludzi z wielkich miast, młodych lub w średnim wieku. Trudno mi sobie wyobrazić, że moja mama wejdzie na stronę www.ogarniamprad.pl i weźmie udział w zakupach grupowych. Na pewno wielu ludziom trudno będzie potraktować umowę sprzedaży energii elektrycznej jak kupienie wycieczki czy cięcia u fryzjera na Grouponie.
 
Wielki plus: startup zwiększa świadomość na temat tego, że w ogóle jest coś takiego jak proces zmiany sprzedawcy, że można i wolno, a do tego jest to całkiem proste.
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *