ŹRÓDŁO NOWEJ ENERGII

Dobry czas dla kreatywnych

Towarzystwo Obrotu Energią właśnie uruchomiło drugą edycję ogólnopolskiej kampanii informacyjnej „Sprawdź, kto sprzedaje Ci energię”. Tak jak w ubiegłym roku, jej celem jest uświadomienie konsumentom, że są tacy sprzedawcy energii, którzy stosują tzw. „nieuczciwe praktyki”. Szczytny cel, ale nie jestem pewna, czy intencje organizatorów są takie, jak wydają się na pierwszy rzut oka. Jak to się mówi, follow the money – jeśli pójdziemy tropem pieniędzy wydanych na kampanię, możemy odkryć, czyim interesom służy. Dobrze też zastanowić się, kim są ci niedobrzy sprzedawcy, co znaczą nieuczciwe praktyki i jak się przed nimi bronić.

 
TOE to organizacja, która zrzesza podmioty uczestniczące w rynku energii w Polsce i działa we współpracy z Urzędem Regulacji Energetyki. Jej nazwa brzmi bardzo oficjalnie i faktycznie jest to poważna organizacja, ale nie da się ukryć, że jednym z celów nie wpisanych w statut jest działanie na rzecz członków Towarzystwa, a więc na przykład sprzedawców energii. Wystarczy spojrzeć na listę członków Rady Zarządzającej, na której znajduje się na przykład Prezes PGE Dom Maklerski S.A., członek zarządu GDF SUEZ Energia Polska S.A. i inni przedstawiciele czołowych spółek w branży.
 
Kampania TOE to na pierwszy rzut oka godna pochwały inicjatywa. Warto w końcu wiedzieć, jeżeli są w Polsce nieuczciwi sprzedawcy energii. Wyobrażam sobie, że celem są dla nich osoby starsze, z małych miast, takie, które nie posiadają choćby minimum wiedzy na temat rynku energii. Podejrzewam, że takich osób w Polsce nie brakuje. Wystarczy, że spytacie rodzinę i znajomych, kto sprzedaje im prąd, a powiedzą, że „chyba Enea” czy jakikolwiek inny podmiot, którego nazwę kojarzą z faktur, ale nie sądzę, by wiedzieli, że wolno w Polsce zmieniać sprzedawcę, że wcale nie jest się zdanym na lokalną firmę, która od lat pełni rolę tradycyjnego monopolisty w regionie.
 
Wyobrażam sobie taki przykład: do domofonu mojej babci dzwoni „przedstawiciel’ i mówi, że chodzi o energię elektryczną. To jasne, że babcia go wpuszcza, bo jej pierwsza myśl brzmi: „Pewnie spisze liczniki”. A tu przychodzi pan i mówi, że stara umowa już się kończy i koniecznie trzeba podpisać nową, żeby prądu nie odcięli. Potem przedstawia umowę, daje tylko chwilę na podpisanie, bo przecież się spieszy do innych, równie zagrożonych mieszkańców i już biegnie dalej, szukać kolejnych naiwnych. Tak może wyglądać nieuczciwa praktyka. Ale są też inne przykłady. Sprzedawca może nie powiedzieć jasno o dodatkowych opłatach, na przykład opłatach stałych, które znacząco podwyższą rachunki za energię, a nie widać ich w taryfie. Może nie poinformować o prawach przysługujących w procesie zmiany sprzedawcy, a jest ich niemało. Do tego Prawo Energetyczne uprawnia konsumentów do wycofania się z decyzji o zmianie sprzedawcy w ciągu 14 dni BEZ PODANIA PRZYCZYNY. Aż trudno uwierzyć.
 
Tylko kto wie o tych prawach? Podejrzewam, że niewielu Polaków ma wysoki poziom świadomości w obszarze rynku energii. I nie dlatego, że się wywyższam lub uważam to, co wiem, za wybitnie unikatowe. Natomiast myślę, że prąd z gniazdka w polskich domach traktuje się jak oczywistość i coś, czym niespecjalnie warto się zajmować, o ile wystarcza nam na zapłatę rachunku. I pod tym względem kampania TOE wypełnia lukę w świadomości Polaków. Trudno ocenić do ilu dotrze, ale na pewno obejmie różne media, radio, telewizję, prasę. Będzie to o tyle łatwiejsze, że URE wspiera tę szlachetną inicjatywę.
 
Szlachetność to jednak duże słowo. A wiadomo, że kampanie na taką skalę nie odbywają się za darmo i ktoś pieniądze musiał wyłożyć. Nietrudno się domyślić, że dobroczyńcami są w tym wypadku duże firmy energetyczne, które tym samym bronią swoich interesów. Opłaca się wydać ileś tysięcy złotych (grosik w skali budżetów spółek), by promować uczciwe praktyki, bo tym samym utrudnia się nowym podmiotom zagrzanie miejsca na rynku. I nie ma co żałować tych, którzy chcą się na polskim rynku zadomowić przez portfel mojej babci. A duże podmioty nie mają wyjścia, choćby im się żołądki z żalu skręcały, muszą działać uczciwie, bo są pod intensywnym nadzorem URE oraz pod ostrzałem mediów. Wiadomo, gdyby Tauron uciekł się do oszukania jakiejś babci, na pewno zaraz cały kraj poznałby tę historię na łamach prasy bulwarowej.
 
Dlatego cieszę się, że taka kampania ponownie się rozpoczyna i będę mogła uważnie śledzić jej przebieg. Nie da się ocenić, do ilu ludzi trafi i ilu z nich zapamięta jej przekaz. Trzeba dodać, że pierwszy komunikat na stronie TOE nie jest napisany językiem, który trafiłby do tych właśnie ludzi, którzy mogą paść ofiarą nieuczciwych praktyk, czyli zwykłego oszusta, ale też pewnie nie weszliby oni na stronę TOE. Więc pewnie ten przekaz ma trafić najpierw do mediów, które następnie rozłożą go na czynniki pierwsze i przekażą w małych kawałkach widzom, słuchaczom czy czytelnikom. O ile uznają, że to temat wart uwagi.
 
Jak się bronić przed nieuczciwymi praktykami? To temat na osobny artykuł, który ukaże się już niedługo. Śledź uważnie blog Energia Tłumaczy, a dowiesz się, jak wytłumaczyć babci, by nie dała się oszukać „panu od energii”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Magdalena napisał(a):

    Bardzo ciekawy i przydatny wpis. Sądzę, a nawet wiem to na pewno, że nie tylko babcie niewiele wiedzą na temat „prądu, który płynie w gniazdkach” :-).

  • Ralph Lauren Outlet napisał(a):

    Hello. fantastic job. I did not imagine this. This is a remarkable story. Thanks!
    Ralph Lauren Outlet