Dobrze pamiętam, jak na egzaminie ustnym na pierwszym roku studiów wykładowca zapytał mnie, co chcę robić po studiach. „Tłumaczyć ustnie dla prezydenta” – odpowiedziałam bez większego zastanowienia. Minęło 11 lat i ta zapowiedź prawie się spełniła. Co prawda nie tłumaczę dla prezydenta ani premiera, ale od ponad 7 lat jestem tłumaczką konferencyjną. Tyle że odpowiadając na to kluczowe pytanie miałam tylko słodką wizję bycia tuż obok najważniejszych wydarzeń w kraju, uczestniczenia w nich niemal zza kulis.

Nie miałam pojęcia, jak wygląda naprawdę praca tłumaczki ustnej, ani też czego trzeba, by sprawdzić się w tym zawodzie. Teraz mogę wam o tym opowiedzieć z własnego doświadczenia i z obserwacji kolegów i koleżanek po fachu.

Kompetencje to podstawa

Tłumaczem ustnym nie zostaje się z marszu. Prawidłowe przełożenie wypowiedzi, z uwzględnieniem jej wszystkich smaczków i niuansów, czy nadążenie za mówcą czytającym z kartki to umiejętności, które szlifuje się na wielosemestralnych kursach uniwersyteckich. Na studiach magisterskich miałam kilka godzin tłumaczenia ustnego w każdym z moich języków roboczych tygodniowo, a i tak, by nadążyć za materiałem i naprawdę się rozwinąć, codziennie po zajęciach ćwiczyłam w domu. To była ostra harówka, przyznaję (i jeden z powodów tego, że studia wspominam jako okres poświęceń i wyrzeczeń, a nie beztroskiej zabawy).

Na studiach tłumaczeniowych doskonali się nie tylko umiejętności językowe, ale też technikę tłumaczenia ustnego. Choć poprawna polszczyzna to zwykle tylko semestr zajęć, to większość tłumaczy przez całą karierę zawodową szlifuje język ojczysty. Jest on przewagą każdego native speakera .

Jeśli więc szkolisz się w tłumaczeniu ustnym (lub planujesz studia w tym zakresie), dbasz o poprawność językową, znasz co najmniej jeden język obcy na poziomie zbliżonym do native speakera, to możesz rozważać zawód tłumacza konferencyjnego. Ale szkolenie i umiejętności to nie wszystko. Co jeszcze trzeba mieć?

Charakter

Tłumacze ustni nie są jednolitą grupą zawodową. Niektórzy z łatwością zdobywają klientów, inni muszą w to włożyć nieco więcej wysiłku. Jedni w wolnym czasie grają w planszówki, drudzy wybierają biegówki. Ale gdyby przyjrzeć się nam z bliska, to mamy pewne cechy wspólne, które najpierw przyciągnęły nas do tego zawodu, a potem pozwoliły się w nim utrzymać i dobrze czuć.

#1 Tłumacz ustny dobrze sobie radzi ze stresem

Stres i adrenalina są wpisane w zawód tłumacza konferencyjnego. Organizator nie zawsze przesyła materiały, więc czasem do ostatniej chwili nie wiemy, co dokładnie będzie w programie wydarzenia. Trafiają nam się różni mówcy, czasem o tempie wypowiedzi przypominającym karabin maszynowy, czasem czytający z kartki.

Oswajanie tego stresu bojowego ma dwie podstawowe funkcje. Po pierwsze pozwala utrzymać jakość tłumaczenia. Po drugie chroni przed wypaleniem i ekstremalnym zmęczeniem. Umówmy się, siedzenie w kabinie w nieustannym stresie przez osiem godzin, z napiętym ciałem i koncentracją na dwieście procent mocno daje w kość. Jeśli odejmiesz od tego wysoki poziom stresu, taka praca nadal jest bardzo męcząca (dlatego zwykle nie pracujemy pięć dni w tygodniu), ale da się ją wykonywać latami.

Dobra wiadomość jest taka, że z każdym rokiem jest łatwiej. Początkujący tłumacze stresują się dużo bardziej niż ci z kilkulentnim doświadczeniem. Moje pierwsze zlecenia kabinowe były dla mnie ogromnym przeżyciem. Denerwowałam się przed, w trakcie i długo po. Jednak z czasem oswaja się i kabinę, i tłumaczenie konsekutywne, a tryb pracy i towarzysząca mu lekka adrenalina wchodzą w nawyk. Dlatego to, że na studiach tłumaczenie ustne wywołuje u ciebie stres, nie musi koniecznie oznaczać, że nie nadajesz się do tej pracy. Musisz samodzielnie wyważyć, czy jest to poziom nerwów do ogarnięcia i oswojenia z czasem. Jeśli mimo zdenerwowania tłumaczenie ustne sprawia ci radość i czujesz, że robisz postępy, „oswajasz” sam proces tłumaczenia, to nie ma powodu, by rezygnować z aspiracji. Trenuj.

#2 Tłumacz musi lubić ludzi…

… a przynajmniej sprawiać takie wrażenie. Ten zawód z zasady ściśle wiąże się z przebywaniem wśród ludzi – albo z drugim tłumaczem w kabinie, albo w sali szkoleniowej czy konferencyjnej z klientami i słuchaczami. Jeśli zatem nie lubisz być wśród ludzi, odpuść sobie ten zawód.

Klienci chętniej wracają do tłumaczy, z którymi lubią pracować. Inni tłumacze  polecają kolegów i koleżanki, z którymi nadają na podobnych falach. Klientów częściowo zdobywa się przez networking, częściowo właśnie z polecenia, co oznacza, że czasem dobrze też pójść na branżowe spotkanie i wypić piwo czy lampkę wina z innymi tłumaczami.

Jeśli samo czytanie tego akapitu wywołuje u ciebie lekką niestrawność, to zawód tłumacza ustnego nie jest dla ciebie. Nie znaczy to, że wszyscy tłumacze są wybitnie towarzyscy! Ja sama lubię być wśród ludzi, ale po intensywnych dniach zwykle potrzebuję kilku dni we własnym domu, by odpocząć od towarzystwa.

#3 Tłumacz ustny musi lubić się uczyć…

…przez całe życie. Pamiętam, że bardzo sceptycznie podchodziłam do ostrzeżeń wykładowczyni, która wspomniała, że często czuje się już zmęczona pracą w zawodzie, bo nieustannie musi się uczyć. Są wyjątki od tej reguły, ale zwykle tłumacze ustni nie zostają ekspertami w jednej dziedzinie. Zamiast tego zdobywają bardzo dużo wiedzy z ogromnej liczby dziedzin. Właściwie każda konferencja, każde wydarzenie wymagają przygotowania. Nawet jeśli tłumaczyło się już 50 konferencji ekonomicznych, to na każdej kolejnej pojawią się informacje o nowych produktach, nowych przepisach, nowych teoriach i metodach.

Dlatego nauka i rozwój są wpisane w ten zawód. Tłumacze ustni szlifują umiejętności językowe, sporo się szkolą, czytają pisma branżowe, przygotowują się do wydarzeń, które będą tłumaczyć. To może męczyć, tym bardziej, że w tym zawodzie właściwie nie ma możliwości awansu. Tak, z czasem można tłumaczyć więcej, częściej, na wyższych szczeblach, może za lepsze pieniądze. Ale właściwie rozwój zawodowy nie wiąże się ani z awansem, ani z podwyżkami.

Jest jedna spora korzyść tych wszystkich przygotowań i niekończącej się nauki. Łatwo zrobić wrażenie na imprezie, bo na każdy temat mamy coś ciekawego do powiedzenia. Nawet jeśli tylko cytujesz to, co usłyszałeś gdzieś, na jednym z tłumaczonych wydarzeń. Tłumaczom nie wolno wykorzystywać wiedzy pozyskanej od klienta do sprzedaży czy zakupu akcji, ale przynajmniej czasem wywołujemy podziw u nowych znajomych. I raz na jakiś czas wygramy w imprezowym quizie. Not bad!

#4 Tłumacz musi umieć skupić się w trudnych warunkach

Proces tłumaczenia ustnego z zasady wymaga wzmożonej koncentracji. W końcu jednocześnie słuchamy i przetwarzamy tekst w jednym języku, zastanawiamy się nad tym, jak to przetłumaczyć (choć to proces w tle), zapamiętujemy. W tłumaczeniu konsekutywnym potem odtwarzamy przekaz w języku docelowym, w symultance robimy to niemal jednocześnie, z niewielkim opóźnieniem.

A teraz wyobraź sobie, że angażujesz pamięć i koncentrację w pracę na trudnym spotkaniu, a jednocześnie ktoś szturcha cię, pytając czy dolać ci kawy. Albo do kabiny wchodzi organizator, by przekazać informacje organizacyjne, nie zważając na to, że właśnie tłumaczysz. Ktoś obok głośno rozmawia. Komuś dzwoni telefon.

Czasem pracujemy w idealnych warunkach, to prawda. Ale często jest pod górkę, i to wcale nie ze względu na tematykę. Tłumaczy ustny musi umieć opanować nerwy w takich sytuacjach i w pewnym sensie odciąć się od otoczenia.

#5 Tłumacz musi szybko przyswajać wiedzę

Na początku kariery trzeba nauczyć się oceniać, do jakiej tematyki damy radę się przygotować w jeden czy dwa dni, a którą lepiej odpuścić. Są oczywiście specjalizacje, które wymagają dokształcania się i których absolutnie nie można brać z marszu: medycyna, farmacja, prawo i inne. Jeśli nie masz dużej wiedzy ogólnej w obu językach na dany temat, to lepiej nie pchać się na konferencję.

To jednak ekstremalne specjalizacje. Mając odpowiednie kompetencje na wejściu, na spokojnie przygotujesz się na większość wydarzeń . Przez pierwszy rok czy dwa lepiej zostawiać sobie zapas czasu przed konferencją na dodatkowe przygotowania: czytanie materiałów, research słownictwa. I tu właśnie przydaje się umiejętność szybkiego przyswajania nowych informacji. Jak to wygląda w praktyce? Na niektóre wydarzenia wypisuję kilkadziesiąt wyrażeń, na inne sto czy dwieście. Zapamiętuję je, ćwiczę, powtarzam, żeby mieć je na świeżo w głowie podczas wydarzenia.

 #6 Tłumacz ustny musi być ciekawy świata

Ta cecha wiąże się nieco z powyższą. Tłumacze to zwykle ludzie, którzy lubią czytać, słuchać, oglądać. Na co dzień interesują się wieloma tematami. Im więcej wiesz o świecie, jego historii, geografii, o tematach bieżących, a czasem nawet o sporcie, tym mniej rzeczy zaskoczy cię podczas tłumaczenia.

Podczas jednej z oficjalnych wizyt premier Tusk dał prezydentowi Obamie „Wiedźmina”. Gdyby tłumacz premiera kompletnie nie wiedział, że w Polsce takie gry powstają i nie znał tła tej historii, to mógłby się mocno nagimnastykować, żeby jakoś oddać sens słów premiera, gdy wręczał prezent.

#7 Tłumacz ustny musi być taktowny

Dobrze być taktownym na starcie, ale też doświadczenie pomaga wyczuć, co w różnych sytuacjach zawodowych wypada, a czego unikać. Tłumacz powinien umieć zachować się w sytuacjach formalnych i oficjalnych i dostrzegać własne braki w etykiecie.

Kiedy słyszę od klientów historie o tłumaczach, którzy mówią, przeżuwając, pierwsi pchają się do bufetu lub w tłumaczenie wplatają własne żarty, to podejrzewam, że minęli się z powołaniem. Przyznam, że na początku kariery miałam często wątpliwości, jak zachować się w różnych sytuacjach zawodowych. To normalne. Pomogło mi obserwowanie starszych kolegów i koleżanek oraz dopytywanie ludzi o ocenę najtrudniejszych sytuacji. Jeśli w głowie zapala ci się lampka w nieznanych okolicznościach i zastanawiasz się, czy napić się z klientem lampki wina w trakcie tłumaczenia kolacji, to dobry znak. Masz instynkt. Na początek to wystarczy.

Swoją drogą, na pytanie o picie wina z klientem nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Każdy tłumacz wypracowuje sobie własną strategię, biorąc też pod uwagę, jak mocną ma głowę.

#8 Tłumacz ustny musi być dyskretny

Ta cecha wiąże się nieco z taktem. W pracy tłumaczy ustnych obowiązuje podstawowa zasada: nie mówimy o tym, co słyszymy od klientów. Jasne, są od tego wyjątki. Dyskrecja nie jest potrzebna, gdy tłumaczymy konferencję, z której organizator robi streaming w mediach społecznościowych. Z kolei wszystko to, co omawia się na spotkaniach za zamkniętymi drzwiami, zostaje za zamkniętymi drzwiami.

W mediach niedawno przetoczyła się dyskusja na temat poufności w pracy tłumacza w związku z dwoma wydarzeniami. Znana warszawska tłumaczka ustna Magda Fitas-Dukaczewska otrzymała wezwanie od prokuratury w charakterze świadka. Miała zeznawać na temat treści spotkań, które tłumaczyła.Chodziło o spotkania na najwyższym szczeblu, podczas których tłumaczy obowiązuje pełna poufność. Sprawa trwa.

Druga sytuacja dotyczy prezydenta Trumpa, który odebrał swojemu tłumaczowi ustnemu notatki, którymi ten wspomagał się podczas tłumaczenia spotkania z prezydentem Putinem.

Trudno rozstrzygnąć takie sytuacje, ale jedno jest pewne. Dyskrecja i poufność towarzyszą tłumaczom ustnym niemal cały czas. Po jakimś czasie wyrabiamy sobie nawyk przepuszczania tego, co mamy ochotę opowiedzieć o pracy przez gruby filtr. Jeśli tłumaczy się dla instytucji publicznych, premierów, prezydentów czy wojska, to w ogóle nie opowiada się o pracy. W końcu ze znajomymi zawsze można pogadać o nowych serialach na Netfliksie. Praca zostaje za zamkniętymi drzwiami, a notatki lądują w niszczarce.

#9 Tłumacz musi być elastyczny…

…ale też musi umieć szybko ocenić sytuację. Współpraca z ludźmi w ogóle wymaga elastyczności. Jeśli potrzebujesz sztywnych godzin pracy od 9 do 17 i musisz znać dokładny plan swoich zajęć z dużym wyprzedzeniem, to ta praca nie jest dla ciebie.

Na zleceniach bardzo często muszę dostosowywać się do klientów. Zdarzyło mi się wyjść na tłumaczenie, które miało skończyć się o 16, a wrócić o 22, bo klient nalegał, bym dołączyła do grupy na wycieczce i wystawnej kolacji (o których wcześniej ani słowem się nie zająknął). Zgodziłam się, bo wiedziałam, że bez mrugnięcia okiem zapłaci mi za nadgodziny.

Są jednak sprawy, w których nie warto być elastycznym. Gdy klient nalega na 50 zł mniej. Gdy nie chce płacić za nocleg. Gdy domaga się pracy w pojedynkę.

Dlatego na początku kariery w zawodzie każdy tłumacz ustny wypracowuje sobie własny kodeks. Ja swojego trzymam się bez wyjątków, a w innych sprawach mogę być elastyczna.

#10 Tłumacz musi lubić wyjść z domu…

…i zamienić dres na garnitur, a torebkę na walizkę. To praca, która często wymaga podróżowania, choć u mnie zmienia się to z roku na rok. Mam takie sezony, gdy przeważa praca wyjazdowa, ale też takie, gdy walizki pakuję tylko raz na jakiś czas.

Jeśli lubisz pracować z domu i niechętnie patrzysz na białe koszule i marynarki, to nie znaczy, że nie możesz być tłumaczem ustnym. Być może w twoim mieście jest dość zleceń, by się utrzymać bez wyjazdów. Jeśli do tego są to zlecenia, w których twoimi klientami są artyści, to garnitur może zostać w szafie. Ale pamiętaj, że w pracy tłumacza konferencyjnego zwykle minimum jest styl smart casual.

Jeśli jeszcze nie masz tych cech, bez obaw

Lista ta nie jest wyczerpująca, ale też absolutnie nie powinna cię zniechęcać. Jeśli masz talent i pracujesz nad umiejętnościami, to masz już bardzo solidną podstawę. Żeby ocenić, czy dobrze będziesz się czuć w pracy tłumacza ustnego, spróbuj wyobrazić sobie siebie w sytuacjach, które opisałam.

Nie musisz od razu czuć, że spokojnie dasz sobie z nimi radę. Mam nadzieję, że ta lista będzie dla ciebie trochę jak kompas, który pozwoli ci ocenić, czy mniej więcej odnajdziesz się w zawodzie, czy masz predyspozycje charakterologiczne.

Wątpię, żeby ci tłumacze, którzy teraz pracują na polskim rynku, w momencie wyboru specjalizacji odznaczyli wszystkie punkty na tej liście. Ja na pewno nie dałabym sobie 100% punktów we wszystkich kategoriach tuż po studiach. Ale istotny jest właśnie rozwój. Ja też denerwowałam się na początku w kabinie, ale szybko oswoiłam ten stres. A resztę wypracowywałam na bieżąco. Da się!

 

28 stycznia rusza sprzedaż Kursu na karierę!

To pierwszy i jedyny kurs online, z którego studenci i absolwenci kierunków językowych dowiedzą się, jakie mają opcje po studiach, jak wejść na rynek czy jak zdobyć pierwszych klientów.

Zapisz się na listę zainteresowanych! >KLIK

Share This