Macie czasem tak, że musicie zabrać się do pracy, a wszystko jest przeciwko Wam? Zwykle dzień zaczynam od spaceru z psem, śniadania, a potem siadam do pracy. Dziś jednak czuję kompletny spadek motywacji. Jak zyskać energię do pracy? Robota sama się nie zrobi. Konkretny deadline sam w sobie może działać motywująco, ale czasem trzeba zrobić coś bez terminu, np. przetłumaczyć własną stronę internetową, wreszcie przygotować portfolio, odezwać się do klientów. Zimą brakuje nam energii, bo mamy mało słońca. Wiosną i latem (jak w tym roku) bywa tak gorąco, że trudno zapewnić sobie dobre warunki pracy. Jeżeli nie możesz po prostu wziąć wolnego, gdy czujesz odpływ energii, potrzebujesz wytrychów. Pozwól, że podzielę się z tobą moimi sposobami, jak zyskać energię do pracy.

1. Zacznij dobrze dzień

Podstawa to wyspać się, zjeść porządne, pyszne i pożywne śniadanie. Na przykład sałatkę z kaszy jaglanej, jajka na miękko, owsiankę na wypasie (kiedyś nie lubiłam owsianki, ale od kilku lat jestem jej wierną fanką). Nie były Ci dane takie luksusy? Nadrób śniadanie w pracy, np. zajdź do kawiarni po najlepszą kanapkę i poświęć 10 minut na jej zjedzenie bez rozpraszaczy. Przygotuj się mentalnie do pracy, nawet jeśli jesteś w biegu.

2. Rusz się

Czyli idź rano na trening. Poranny wysiłek fizyczny daje ogromnego kopa na cały dzień. Kiedyś ćwiczyłam trzy w tygodniu o 6.30 i to był czas, w którym doskonale się czułam. Praca po takim wysiłku to pestka. Jeśli ćwiczysz na dworze, np. biegasz, to wczesna pora będzie też korzystna ze względu na temperaturę. Ja ostatnio przerzuciłam się na wieczorne treningi na ściance wspinaczkowej. 

3. Umil miejsce pracy, ale nie trać czasu na sprzątanie

„Zaraz zabiorę się za robotę, tylko najpierw trochę tu ogarnę” – świetna wymówka, ale nie nabieraj się. Jasne, że łatwiej się pracuje, gdy wokół ład, ale opóźnianie pracy tylko dlatego, że wokół panuje nieporządek, to strata czasu. Ja zamiast tego szybko, w pięć minut ogarniam miejsce pracy, a na resztę wokół nie zwracam uwagi. Może Was to zdziwi, ale sprzątanie nie jest na liście moich priorytetów i jeszcze od tego nie umarłam.

4. Wybierz konkretne działania

Siadanie do pracy bez planu może być produktywne, ale w ograniczonym zakresie. Jeżeli nie wyznaczysz sobie celu lub kierunku, to jak ocenisz postępy? Do tego nadmiar myśli i planów wybija z rytmu i sprawia, że co chwila odrywam się od bieżącego tematu i zabieram za coś nowego. Żeby tego uniknąć wybieram dwa do trzech konkretnych zadań na dany czas i w pełni się im poświęcam. A jak już coś zakończę, czuję mnóstwo satysfakcji i mam siłę na więcej.

5. Zaplanuj przerwy

Jeśli perspektywa pracy przez kolejnych kilka godzin sprawia, że marzysz tylko o powrocie do łóżka albo wybyciu na wake’a, jest sposób, by tę wizję trochę umilić. Zaplanuj przerwy – dużo przerw. Nawet co pół godziny. Teoretycznie podczas przerw nie pracujesz, ale to nie strata czasu. Oddech od pracy pozwala zebrać energię i na nowo się zmotywować. Przerwa to też dobry moment, by chwilę się pośmiać, pogadać z ludźmi albo nawet poczytać książkę. Cokolwiek, byle byś nabrała chęci do pracy… do kolejnej przerwy.

6. Zacznij od przyjemności albo… Po prostu ZACZNIJ

Ja zwykle zaczynam od jednego krótkiego, ale przyjemnego zadania – np. rozpoczęcia artykułu, – po czym zabieram się za najżmudniejsze i najtrudniejsze zadanie. Miły początek motywuje nas podświadomie do działania, bo osładza pracę. Jeśli jednak na twojej liście zadań na dziś nie ma nic wyjątkowo przyjemnego, po prostu zacznij pracę nad pierwszym punktem. Czasem trzeba się po prostu ruszyć.

7. Wyznacz nagrodę

Jaką? Od razu przychodzi mi do głowy coś pysznego do picia lub jedzenia. W trudne dni powtarzam sobie w głowie: „Jak przetłumaczę ten kawałek, zrobię sobie herbatę z miodem i imbirem”, albo „wyczyszczę skrzynkę mailową i odpowiem na kilka wiadomości, a potem miska truskawek jest moja”. Inny sposób, który sprawdza się świetnie u freelancerów, to elastyczne podejście do czasu pracy. Po kilku godzinach intensywnej pracy na pewno należy Ci się krótki spacer, czy przerwa na obiad z ulubionym serialem w tle. Potraktuj te przyjemności jako nagrody za własny wysiłek, a poziom energii od razy skoczy.

8. Nie marnuj czasu

Gdy masz coś ważnego do zrobienia, a czujesz, że kompletnie ci się nie chce, możesz mieć tendencję do zabierania się za rzeczy proste i mało ważne. Na przykład przeglądanie maili z ostatniego tygodnia, porządek w dokumentach, długą prasówkę. Nie twierdzę, że to zbędne działania, ale najpewniej nic się nie stanie, jak zamkniesz nimi dzień, zamiast od nich zaczynać. Zamiast tego zabierz się najpierw za sprawy priorytetowe.

9. Wyłącz powiadomienia

Facebook, Twitter, telefony, smsy, najnowsze newsy z różnych portali. Wstyd się przyznać, ale kiedyś korzystałam z aplikacji do zadań, która przebudzała się co kilka godzin i przesyłała mi motywujące teksty. Z perspektywy czasu wydaje mi się to szalonym pomysłem. Powiadomienia potrafią kompletnie wybić z rytmu, niepotrzebnie też odciągają uwagę od tego, czym akurat się zajmujesz. Dlatego od dawna mam wyłączone wszelkie powiadomienia. Często słyszę od tłumaczy, że potrzebują powiadomień z klienta poczty, bo bez tego traciliby wiele zleceń. Zdaję sobie sprawę, że tak wygląda współpraca niektórych freelancerów ze zleceniodawcami. Jeśli więc czujesz, że bez powiadomień o mailach przychodzących coś przegapisz, to ich nie wyłączaj. Pozbądź się za to wszystkich innych rozpraszaczy, w tym powiadomień z mediów społecznościowych.

10. Zrób sobie dobrze

Czyli zacznij od małej przyjemności – może to być miłe ale proste zadanie (patrz punkt 5), albo coś bardziej namacalnego. W moim przypadku to najczęściej wypasione śniadanie, mocna, aromatyczna herbata albo przepyszny wrzątek z miodem, cytryną i imbirem. Teraz, latem przerzucam się na koktajle, ale skutek jest ten sam. Osładzam dzień, dodając do niego małe przyjemności.

11. Wprowadź tryb zmianowy

Pisałam, że dobrze jest zabrać się za coś i doprowadzić sprawę do końca. Ale czasem zadanie jest tak przerażająco nudne, że wybieram inną drogę. Dzielę prace na mniejsze kawałki i mieszam je tak, by urozmaicić sobie dzień. Zdarza się, że pracuję nad trzema tekstami naraz. By czuć, że moja praca jest choć trochę dynamiczna, zajmuję się nimi przez godzinę lub dwie każdym z nich na zmiany. To sprawdzone metody, ale nikt poza tobą nie zagwarantuje ich skuteczności.  Przetestuj je, daj znać, czy u ciebie się sprawdziły. A jeśli masz inne wytrychy, koniecznie się nimi podziel w komentarzu.

Poznaj innych tłumaczy…

i popracuj nad równowagą między pracą a przyjemnym życiem. W mojej grupie na FB tłumacze wzajemnie się wspierają i rozmawiają o tym, jak rozwiązywać problemy, mniej pracować i lepiej żyć. Dołącz do nas.

Share This