ŹRÓDŁO NOWEJ ENERGII

Czasami najtrudniej zdecydować, kim właściwie jest Twój klient

Kolejne grupy absolwentów właśnie weszły na rynek i pewnie spora część z Was zastanawia się, co dalej. Od czego zacząć pracę jako freelancer na rynku? Dzisiaj podpowiadam, jakie mogą być pierwsze kroki tuż po opuszczeniu uczelni.

Najlepsza rada, jaką dają doświadczeni tłumacze, to „zacznij jak najwcześniej”. Nie wynika to z tego, że generalnie warto jak najwcześniej zacząć pracować. Wręcz przeciwnie, moim zdaniem dobrze w czasie studiów poświęcać wolny czas na zwiedzanie, dokształcanie, obserwację świata. Ale jednak – w momencie, w którym chcesz zacząć pracę na pełnych obrotach, dobrze mieć jakieś doświadczenie.
 
W tłumaczeniach o to względnie łatwo. Po pierwsze zawsze wśród rodziny i znajomych są osoby, które potrzebują tłumaczenia tekstów użytkowych. Co prawda mogą się wśród nich trafić całkiem trudne teksty – mnie mój ojciec dentysta w czasie studiów nieraz prosił o tłumaczenie fragmentów podręczników o chirurgii w stomatologii i o implantach, co było dla mnie nie lada zagwozdką. Ale też wiele mnie te doświadczenia nauczyły, np. tego, że praca nad wysoce specjalistycznymi tekstami jest bardzo trudna, czasem niemal nie da się ot tak znaleźć odpowiedzi na nurtujące nas pytania, więc teraz świadomie akceptuję lub odrzucam takie teksty.
 
Na studiach każdy chętny znajdzie też wiele okazji do tego, by zdobyć doświadczenie – np. w postaci pracy dla NGO, niewielkich i niepilnych zleceń dla osób prywatnych, pracy przy festiwalach filmowych czy muzycznych, praktyk. Co sprytniejsi wybiorą takie praktyki, podczas których naprawdę wiele się nauczą i popracują, bez parzenia kawy czy dowożenia tłumaczeń do klientów.
 
Przyjmijmy jednak moment ukończenia studiów za początek kariery. Przyjmijmy, że kończąc studia podejmujesz decyzję o założeniu własnej działalności i pracy jako freelancer w tłumaczeniach. To wielki krok – to decyzja o usamodzielnieniu się i choćby chwilowo trudno było ją realizować, warto w niej wytrwać.
 
Założenie wstępne-potrzebujesz stabilizacji finansowej (1)
 
Dlaczego? Chodzi o to, żeby nie płakać codziennie przed monitorem po przejrzeniu pustej skrzynki mailowej, ale spokojnie, krok po kroku realizować obraną strategię. Do tego zdecydowanie potrzebujemy stabilizacji finansowej. Jeżeli założymy, że nie masz wsparcia zewnętrznego, to najprostszy sposób na zdobywanie pieniędzy stanowi wykorzystywanie zdobytych umiejętności w trochę innej branży. Jakiej? Choćby w udzielaniu korepetycji.
 
Korepetycje mają wiele zalet. Przede wszystkim nie zajmują wiele czasu, co oznacza, że dają sporo przestrzeni do planowania działań biznesowych, rozwoju i szukania zleceń. Kiedy ja zaczynałam pracę w tłumaczeniach, przez parę miesięcy utrzymywałam się jeszcze z korepetycji. Wyliczyłam sobie, ile dokładnie muszę zarobić, żeby opłacić mieszkanie, rachunki, jedzenie, trochę rozrywek i zostawić sobie niewielki bufor na nieprzewidziane wypadki. Potem podzieliłam tę kwotę przez stawkę godzinową, jaką zarabiałam na korepetycjach i już wiedziałam, ilu uczniów przyjąć.
 
Stabilizacja finansowa w miarę osiągnięta – co dalej?
 
Krok 1. Wyrób wizytówki
 
Bez nich możesz stracić wiele szans na zostawienie kontaktu do siebie osobom, które potrzebują tłumaczeń. Moja rada – wizytówki powinny być jak najprostsze. Bez haseł reklamowych, bez rysunków, bez kolorowych logotypów. Wrażenie masz robić na żywo – spotkanie twarzą w twarz to okazja, żeby dać się zapamiętać. Wizytówka tylko mówi, jak się z Tobą skontaktować.
 
Krok 2. Pomyśl o obecności online
 
Najprzyjemniejsze zlecenie w życiu otrzymałam po tym, jak klientka przypadkiem znalazła mnie w internecie. Zadzwoniła na podany przeze mnie na portalu tłumaczeniowym numer, a po dwóch dniach widziałyśmy się w Wenecji, gdzie przez trzy godziny tłumaczyłam konsekutywnie. To były najprzyjemniej zarobione pieniądze do tej pory, a wszystko przez przypadek.
 
Innym razem otrzymałam propozycję towarzyszenia przez tydzień parze młodej i ich kilkorgu gościom podczas wesela i podróży poślubnej na egzotycznej wyspie. Ale miałam już inne zobowiązania i niestety ta okazja mnie ominęła. Pojechał ktoś inny, niewykluczone, że też dzięki silnej obecności w internecie.
 
Nie da się ocenić skuteczności posiadania kont na różnych portalach i stronach. Moim zdaniem służą one raczej udowadnianiu, że istniejesz, że tłumaczysz, że masz jakiś (stopniowo zdobywany) dorobek, doświadczenie. Być może nie zarobisz bezpośrednio dzięki tym serwisom, ale możesz pośrednio zdobyć i przekonać do siebie klientów.
 
Krok 3. Rozglądaj się wokół
 
Najlepsza rada, jaką kiedykolwiek dostałam od bardziej doświadczonej tłumaczki, to żeby zawsze i wszędzie opowiadać o swojej pracy. Ludzie lubią pracować z osobami, które znają, ale przede wszystkim muszą wiedzieć, czym się zajmujesz i że to właśnie Ty potrafisz pomóc im w ich biznesie czy rozwiązać ich problem. Mów głośno i wyraźnie o tym, co robisz, a wokół znajdą się ludzie, którzy potrzebują Twoich usług.
 
Krok 4. Skontaktuj się z biurami tłumaczeń
 
Niektóre z biur otwarcie na swoich stronach proszą o to, by zgłaszali się do nich wyłącznie tłumacze doświadczeni. Inne z kolei są otwarte na różnych tłumaczy. Myślę, że przyjmując zgłoszenia początkujących tłumaczy biura liczą się z tym, ze tłumacz nie ma doświadczenia, dlatego oferują nieco niższe stawki, a za to organizują korektę tekstu (a przynajmniej powinny i tego warto się domagać!).
 
Dlatego najlepiej po prostu spróbować. Niektóre biura odpowiedzą, inne będą milczeć, ale nie ma co się zniechęcać. Możesz być pewny, że niektóre kontakty zaowocują, więc warto się odzywać.
 
Wykonaj te cztery kroki, przy czym kroki 2-4 to zadania stałe – nawyki do wyrobienia sobie na rozruch. Po jakimś czasie przyjdzie moment, kiedy to z Tobą będą się kontaktować potrzebujące biura, a pracy będzie tyle, że trzeba będzie odmawiać. A póki co czeka Cię trochę pracy nad własnym, kiełkującym biznesem. Bo na swobodne i przyjemne życie freelancera trzeba zapracować!
 
 
Jeżeli interesuje Cię ta tematyka, zajrzyj też do mojego ostatniego artykułu. Piszę w nim o możliwych ścieżkach kariery po studiach tłumaczeniowych, a skoro czytasz ten artykuł, to pewnie coś dla Ciebie!
 
 
wizytowik żagle2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Mateusz napisał(a):

    Moje pierwsze zlecenie muszę przyznać było zdobyte po tak zwanej znajomości.