ŹRÓDŁO NOWEJ ENERGII

Dobry czas dla kreatywnych

Awaria prądu, wyciągamy z szuflady świece. Zamiast oglądać telewizję czy seriale na laptopie, zanurzamy się w refleksji lub rozmawiamy ze sobą. Esencja romantyzmu?

 
A jednak, romantyzm kończy się w chwili, gdy robimy się głodni, brakuje wody, komunikacja miejska i stacje benzynowe nie działają. Jasne, też liczę na to, że nigdy mi się to nie przytrafi, ale lektura „Blackout. Jutro będzie za późno” skłoniła mnie (i pewnie wszystkich innych czytelników) do refleksji. Uświadomiłam, że nie jestem na to gotowa. A Ty?
 
Pewne przygotowania można poczynić zawczasu. Wystarczy przemyśleć, w jaki sposób możemy w kryzysowej sytuacji zaspokoić potrzeby fizjologiczne (jedzenie, picie, ciepło) i potrzebę bezpieczeństwa.
 
1.PRZYGOTUJ ZAPASY
 
Dobrze mieć w domu podstawowe zapasy, które regularnie uzupełniamy. W Polsce jest o tyle łatwiej, że w większości domów kultywuje się tradycję zamykania jedzenia w słoiki, więc prawie każdy ma gdzieś u siebie w szafce, piwnicy czy w schowku ogórki, kapustę, buraczki, a w lodówce bigos od babci. Na początek to już coś. Do tego podstawą są produkty suche, jak suchary czy chrupki (o makaronie można zapomnieć, co nam z niego, skoro kuchenka nie działa i nijak go nie ugotujemy) oraz te z odległą datą przydatności do spożycia, jak konserwy, pasztety. Na co dzień omijam je z daleka, ale po jednym dniu bez jedzenia pewnie jak każdy rzuciłabym się na nie wygłodniała.
 
2. WODA
 
Wiedziałaś, że gdy brakuje prądu, szybko ustają też dostawy wody? A bez wody jesteśmy zupełnie bezradni. Potrzebujemy jej do picia, zachowania minimalnej higieny i do tak prozaicznych spraw, jak spłukanie toalety. Bez tego wyobrażam sobie smród niczym z „Pachnidła”. Sposobem na to są zapasy wody butelkowanej. Jak duży? Pewnie jakieś 100 litrów byłoby idealne, tylko ciekawe, kto z nas ma miejsce na przechowywanie takich ilości. Każda ilość Cię uratuje, więc miej zawsze minimum kilka butelek w zapasie.
 
3. ŚWIATŁO i ENERGIA
 
Świece, latarki, zapałki, zapalniczki, baterie – cokolwiek, by obyć się bez prądu. To trochę powrót do korzeni, ale im bardziej jesteśmy zdani na to, że kuchenka elektryczna zawsze działa, herbatę parzymy wodą z czajnika, a światło po prostu jest, tym gorzej damy sobie radę, jeśli dojdzie do kryzysu.
 
4. CIEPŁO
 
Koce, ciepłe ubrania, kominek. Idealne rozwiązanie. Mieć zapas drzewa i rozgrzać się przed kominkiem w ciemną zimową noc, gdy kaloryfery zimne. Rozwiązanie dostępne dla wybranych. Sadly.
 
5. LEKI
 
Trudna sprawa. W powieści Marca Elsberga jedyny bohater drugoplanowy, który umiera, to ojciec Marie Bollard z chorobą serca. Serce, nadciśnienie, cukrzyca i wiele innych chorób – bez leków ani rusz. Dlatego warto być przygotowanym na takie sytuacje i mieć leki w zapasie. To skomplikowane, bo leki mają terminy ważności, co jakiś czas się zmieniają, a do tego nie są tanie. Nie chcę rysować tu dramatycznych scenariuszy z bliskimi w roli głównej. Wyobraź sobie sama, jak ten problem może dotknąć Ciebie.
 
6. URZĄDZENIA ZASTĘPCZE
 
Na niektórych forach czy blogach przeczytasz, że warto zaopatrzyć się w agregaty, studnie głębinowe. Rozczaruję Cię – o ile nie masz sporego garażu i nie zamierzasz również trzymać w nim sporych zapasów paliwa, to nie jest rozwiązanie dla Ciebie. Agregat to koszt co najmniej kilkuset złotych, ale gdy zabraknie prądu i nie będzie ani dostaw paliwa, ani możliwości zatankowania go na stacjach, nie zda Ci się na nic. Z kolei studnia głębinowa, to rozwiązanie tylko dla tych, którzy mają kawałek ziemi i dysponują nadmiarem gotówki. Przykładowe wyliczenie kosztu wykonania studni głębinowej o głębokości 30 m pokazuje, że trzeba Ci co najmniej 10000 zł.
 
Na szczęście technika idzie do przodu. Dopiero co Tesla pokazała światu Powerwall, baterię, którą każdy będzie mógł zamontować sobie w domu i w ten sposób rozwiązać problem awarii prądu. I nie tylko, ale o tym już niedługo w osobnym artykule.
 
I chyba najlepsza rada – w sytuacji kryzysowej pakuj się i jedź na resztkach benzyny tam, gdzie ludzie są samowystarczalni. Np. w góry, gdzie śniegu (i tym samym wody) w bród, są zapasy drewna i kominki, jedzenie nie psuje się, bo można je przechowywać w śniegu w odpowiednich temperaturach, są zapasy, a ludzie bardziej zdają się na naturę. Taki wniosek wyciągnęłam z lektury „Blackoutu” – ważne, byś znalazła się w dobrym miejscu, o właściwej porze, wśród zaradnych ludzi. Najlepiej, by mieli kominek i przygarnęli Cię pod swój dach. Wtedy nic Ci nie straszne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Magdalena napisał(a):

    Świetny wpis, cenne wskazówki. Niedawno pewien mądry człowiek dawał mi identyczne rady na wypadek braku prądu :-). Tym wpisem przypomniałaś mi o tym. Na co dzień o tym nie myślimy, co by było gdyby… A przecież wizja braku prądu jest naprawdę bardzo prawdopodobna.