ŹRÓDŁO NOWEJ ENERGII

Dobry czas dla kreatywnych

Zbliża się tegoroczna edycja Translation & Localization Conference w Warszawie. Pierwsza, na której byłam (rok 2013) mnie zachwyciła, druga rozczarowała, w tym roku liczę na pełną rehabilitację wizerunku TLC w moich oczach. Ale nie jedyne TLC na rynku konferencji, każdy znajdzie coś dla siebie, choćby poza granicami kraju. Dlaczego jednak warto chodzić na konferencje branżowe i jak najlepiej na nich skorzystać?

Konferencji językoznawczych jest bez liku – choćby sam Uniwersytet Warszawski co roku organizuje ich kilka, więc doktoranci nie mają czasu na nudę. Muszą przecież w jakiś sposób zbierać punkty do stypendium i gromadzić dorobek naukowy. Ale konferencji rynkowych jest znacznie mniej. TLC, czyli Translation and Localization Conference organizowana co roku wiosną w Warszawie to najlepiej znana mi konferencja w branży tłumaczeniowej. Po samej nazwie można poznać, że głównymi tematami z założenia są tłumaczenia pisemne i lokalizacja, a więc także tematy związane z tłumaczeniem maszynowym, podsumowanie rozwoju rynku itp. To stałe elementy programu.
 
Ale okazuje się, że organizatorzy wzięli sobie do serca wyniki ubiegłorocznej ankiety. Gdy w przerwie spotkałam znajomych tłumaczy, byliśmy mocno zdemotywowani. Tematy były bardzo informatyczne, dotyczyły głównie systemów czy prezentacji sponsorów, a dla nas, tłumaczy ustnych, nie było praktycznie ani jednej interesującej sesji. Dlatego w tym roku TLC ma u mnie ostatnią szansę, bo to jednak spora inwestycja i musi przynosić konkretne korzyści. Ale tegoroczny program wygląda obiecująco.
 
Jeśli już wybieramy się na konferencję branżową, to jak najlepiej ją wykorzystać? Wiadomo, gdy płacisz 900 zł za wejściówkę na dwudniową konferencję, chcesz wycisnąć te dwa dni jak cytrynę. W tym roku poważnie zastanowiłam się nad tym, co mogę zrobić, żeby nie żałować pójścia na konferencję i jak najlepiej ją wykorzystać.
 
10 rad, jak najlepiej skorzystać na udziale w konferencji
 
 
1. Wizytówki
 
Absolutna podstawa. Po pierwsze weź z sobą około 100 wizytówek. Zbliżająca się konferencja to dobra okazja, by przejrzeć zapasy (każdy kartonik wizytówek kiedyś się kończy) i zastanowić się, co o Tobie mówi Twoja wizytówka. Jeżeli mówi tylko, że jesteś tłumaczem, to nie ułatwi nowo poznanym osobom zapamiętania Cię jako potencjalnego współpracownika. Najlepiej jeśli wizytówka dobrze pasuje do Twojej grupy docelowej, zawiera tylko niezbędne dane (umówmy się, NIP na wizytówce nikomu już nie jest potrzebny) i chwytliwe hasło, które podsumowuje Twój profil zawodowy. Ten mały kawałek papieru naprawdę ma znaczenie. A jeśli masz wizytówki idealne lub cierpisz na zespół KBC (kompletnego braku czasu), po prostu zamów kolejną partię z drukarni i zabierz z sobą na wydarzenie.
 
 
2. Networking
 
Jeżeli uważasz, że na konferencji najważniejsze są panele dyskusyjne, to chyba Cię rozczaruję. Wystąpienia i panele to tylko tło istoty rzeczy – networkingu. Konferencja to świetna okazja, by poznać innych tłumaczy, potencjalnych klientów, przedstawicieli biur tłumaczeń i mówców, których być może kojarzysz tylko z internetu. Dlatego uważam, że mogę zrezygnować z udziału w nudnym panelu i odpocząć sobie na kanapie w lobby czy pójść na herbatę, ale konieczne muszę brać udział w przerwach kawowych, obiedzie i kolacji networkingowej czy imprezie po konferencji. To po prostu doskonałe okazje, by porozmawiać z ciekawymi ludźmi dłużej niż 3 minuty i zdobyć cenne wskazówki, zobaczyć, jak inni zarządzają swoją mikrofirmą czy przyjrzeć się ich podejściu do zawodu.
 
 
3. Wykorzystaj przerwy…
 
… na więcej niż picie kawy z dobrymi znajomymi. Jasne, fajnie zobaczyć się po roku czy paru miesiącach i prowadzić rozmowy pod hasłem „Co u ciebie słychać?”, ale może nie cały czas. Z jednej strony znajomi tłumacze to często świetni partnerzy w biznesie – mamy do nich zaufanie, a współpraca to czysta przyjemność. Ale nie ograniczaj się. W ciągu dwóch dni przy odrobinie chęci poznasz sporo ludzi, którym możesz np. przekazywać klientów spoza Twojej specjalizacji (zamiast wysyłać ich na drzewo), czy zagranicznych tłumaczy oraz dowiedzieć się więcej na temat etyki, dobrych praktyk czy trendów poza Polską.
 
 
4. Pójdź na to, co cię bardzo interesuje i na to, na czym w ogóle się nie znasz
 
Złota zasada. Jeżeli jakiś temat bardzo Cię interesuje, warto posłuchać, co mają do powiedzenia prelegenci. Albo usłyszysz coś zaskakującego, albo coś, co już wiesz, ale nigdy nie zaszkodzi utrwalić sobie wiedzę. Jeżeli coś Cię średnio interesuje, raczej nie doznasz tzw. „Aha-Erlebnis”, więc sobie daruj. Chyba że masz czas i siłę na wszystkie przemówienia czy debaty i nic z sobą nie koliduje.
 
Jeżeli jakiś temat jest Ci kompletnie obcy i nie masz wielkiej ochoty o nim słuchać, warto się przełamać. Pójdź i zobacz, a może okaże się, że wcale nie jest tak straszny. Co najwyżej utwierdzisz się w niechęci do niego, ale przynajmniej zdobędziesz argument, dlaczego tak go nie lubisz.
 
 
5. Nie daj się zmęczeniu
 
To tylko dwa dni w roku, więc trzeba skumulować zapasy energii i nie dać się zmęczeniu. Jeśli czujesz, że masz już dość, zrób sobie przerwę. Spacer wokół hotelu, dłuższa przerwa na herbatę czy odpoczynek na kanapie w lobby dodadzą trochę energii, a siedząc wymęczona w sali konferencyjnej za wiele nie skorzystasz. Lepiej odzyskać siły i wrócić po godzinie na konferencję w pełni sił.
 
Nie zapominaj o jedzeniu, pamiętaj, że ciastka na konferencjach może i przepysznie wyglądają, ale za wiele energii nie dają. Wciąż czekam na konferencję, na której catering będzie zdrowszy i bardziej dostosowany do tego, że potem przez osiem godzin słuchamy prelekcji i staramy się utrzymać koncentrację. Póki co jeszcze na taką nie trafiłam, więc musimy ratować się innymi sposobami.
 
 
6. Usiądź z ludźmi, których nie znasz…
 
…i daj sobie szansę na trochę inne wrażenia niż rok temu oraz na poszerzenie horyzontów. Ja jestem nieśmiała i zmuszenie się do rozmowy z obcymi ludźmi to dla mnie duże wyzwanie, ale wiem, że warto.
 
 
7. Popracuj nad autoprezentacją 
Byłaś kiedyś na spotkaniu w gronie 20-30 osób, na którym każdy po kolei mówił o sobie przez 2-3 minuty? Wydaje się proste, ale nie każdy jest mistrzem autoprezentacji ot tak. Poza tym, fakt, że potrafisz mówić o sobie bez przeszkód, nie znaczy, że mówisz dobrze, ładnie i wywierasz takie wrażenie, jak byś chciała. Dobry sposób to przygotowanie sobie tzw. elevator pitch, czyli krótkiej prezentacji siebie samej/pomysłu/firmy. Moja pierwsza autoprezentacja była z mojej perspektywy porażką, ale przekułam ją w wyzwanie. Teraz wykorzystuję różne okazje do testowania autoprezentacji i do ćwiczeń. A skoro celem konferencji jest m.in. nawiązanie kontaktów, autoprezentacja naprawdę ma znaczenie.
 
 
8. Notuj…
 
… bo nie zapamiętasz wszystkiego z dwóch dni, choćbyś bardzo chciała. As simple as that.
 
 
9. Omijaj prezentacje sponsorów szerokim łukiem
 
Bo czego możesz się na nich nowego dowiedzieć? Że w tradku jest nowa funkcja albo szykuje się kolejna wersja, którą koniecznie trzeba kupić? O ile CAT-y nie są Twoją pasją, możesz je sobie spokojnie darować. W tym czasie lepiej pogadać z ciekawymi ludźmi czy po prostu odpocząć.
 
Choć, oczywiście, bardzo cenimy sponsorów, bo dzięki nim udaje się zorganizować konferencje na większą skalę. Ale i tak nie ma co marnować czasu na ciągłe słuchanie o ich produktach. Czyż nie?
 
 
10. Pójdź na warsztat
 
Warsztaty są jedną z lepszych części każdej konferencji, bo dają odmianę na parę godzin. Zamiast siedzieć w sali wypełnionej po brzegi uczestnikami, na jakiś czas znajduję się w mniejszym gronie i dostaję dawkę wiedzy praktycznej. W tym roku z programu TLC wynika, że konferencja będzie bardziej biznesowa, dobrze więc, że pojawia się warsztat z Martą Stelmaszak, świetną trenerką zajmującą się biznesowymi aspektami branży tłumaczeń.
 
Ok, sporo tych rad, przyznaję. To tylko znak, że jest kilka aspektów, które możesz przemyśleć przed konferencją, by jeszcze więcej wycisnąć z tej inwestycji. A im większy efekt, tym więcej satysfakcji i chęci do pójścia na tę lub zupełnie inną konferencję za rok. Poza tym, conference travelling, czyli podróżowanie w połączeniu z udziałem w konferencjach to też dobry pomysł na odmianę od siedzenia przy jednym biurku. Ale jak już jeździć na konferencje, to z głową. Tak by nasz udział miał bezpośrednie przełożenie na zarobki i pracę z właściwymi partnerami.
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Magdalena napisał(a):

    Diana, bardzo Ci dziękuję za ten wpis. Nie ukrywam, że bardzo się ucieszyłam, jak zobaczyłam na facebooku informację, że na blogu jest wpis na temat konferencji. Pochłonęłam go jednym tchem. Praktyczne wskazówki, które dla osób takich jak ja, czyli stawiających pierwsze kroki w tej branży, są niezwykle cenne. Szukałam w Internecie jakichś opinii o konferencji ale żadna z przeczytanych nie dała mi tyle wartościowych informacji, co Twój wpis 🙂 Pozdrawiam,

  • Why people still make use of to read news papers when in this technological world the whole thing is available on net?