Uwielbiam odkrywać aplikacje, które ułatwiają mi pracę. Grammarly bardzo często „wyskakiwało” mi na Facebooku, ale długo zbierałam się, by wypróbować to narzędzie. Grammarly można porównać do internetowego korektora, który skrupulatnie sczytuje tekst i wychwytuje błędy. To narzędzie przydatne każdemu, kto pisze po angielsku.

Czym jest Grammarly?

To bardzo skuteczna, prosta w obsłudze aplikacja, która wyłapuje błędy w tekstach pisanych po angielsku i wskazuje możliwości ich poprawy. Wystarczyło kilka godzin testowania aplikacji, bym przekonała się, że dzięki niej mogę nieco mniej uwagi poświęcać korekcie własnych tekstów – Grammarly wyłapie każdą literówkę i każdy zbędny przecinek.

Grammarly w praktyce

Aplikacja działa w modelu freemium – można korzystać wyłącznie z wersji darmowej (jak ja do tej pory) lub zdecydować się na wersję Premium, w ramach której dostaje się dostęp dodatkowych funkcji. Najbardziej podoba mi się to, że Grammarly działa wszędzie tam, gdzie piszę po angielsku, nawet w aplikacji Canva. Jeśli jeszcze jej nie znacie, to krótko wyjaśnię, że Canva to darmowe narzędzie pozwalające tworzyć grafiki – to właśnie w Canvie powstaje ET.mag oraz cała masa moich materiałów graficznych. Po instalacji wtyczki Grammarly w przeglądarce Google Chrome odkryłam, jak świetnie aplikacja działa właśnie w Canvie. Spójrzcie na zrzut ekranu, na którym widać powstawanie mojego portfolio po angielsku i wskazówki aplikacji:

grammarly 1 aplikacja dla piszących po angielsku

Jak widzicie, specjalnie usunęłam „s” w wyrazie „events”, by pokazać, jak aplikacja wyłapuje błędy i jak sugeruje ich poprawę.

Podobnie wygląda to w przypadku innego błędu na stronie, którą dopiero zaczęłam tłumaczyć:
grammarly 2 - aplikacja dla piszących po angielsku

Dodatkowo na dole każdego większego kawałka tekstu pojawia się znaczek Grammarly w jednym z dwóch kolorów: zielonym (jeśli tekst jest poprawny) lub czerwonym (jeśli tekst zawiera błędy). To pozwala bardzo szybko dostrzec błędy na stronie. Bardzo sobie cenię taką oszczędność czasu!

By korzystać z aplikacji wystarczy utworzyć konto w serwisie, a następnie dodać rozszerzenie do przeglądarki internetowej. Na czerwono zaznaczyłam miejsce, w którym można utworzyć konto przez podanie adresu e-mail, a poniżej w drugiej czerwonej ramce widać też przycisk „Add to Chrome”, który pozwala dodać rozszerzenie Grammarly do przeglądarki (w tym wypadku Chrome, bo to z niego korzystam).

Grammarly w Outlooku i Wordzie

Żeby korzystać z dodatku Grammarly w Outlooku i Wordzie, trzeba najpierw:

(1) utworzyć konto Grammarly;

(2) zamknąć programy MS Office;

(3) ściągnąć dodatek Grammarly do MS Office;

(4) przejść przez kolejne kroki instalacji dodatku. Voila!

grammarly 3 aplikacja dla piszących po angielsku

Póki co ta aplikacja jest dla mnie cudownym odkryciem. Według mnie nawet prawie nieomylni tłumacze mogą dzięki niej dużo skorzystać. Co najbardziej mi się w niej podoba?

– cenne wskazówki

– błyskawiczne wychwytywanie błędów

– oszczędność czasu

– nienachalna prezentacja wskazówek

– niemal zerowy wysiłek przy językowej korekcie własnych tekstów, zwłaszcza roboczych, np. maili.

Nie uważam, żeby Grammarly zwalniało mnie z korekty własnych tłumaczeń. I tak każdy tekst będę jak do tej pory wnikliwie sprawdzać. Ale aplikacja na pewno przyspiesza i automatyzuje ten proces. Według mnie 5/5. Polecam!

A ty jak dbasz o poprawność pisanych przez siebie tekstów?

 

Share This