Mówi się, że najlepszą metodą na zaistnienie i pozostanie na rynku jest utrzymywanie kontaktów. Po jakimś czasie automatycznie dzieje się tak, że wzajemnie przekazujemy sobie zlecenia, których sami nie możemy przyjąć, polecamy się klientom. Jak zachować się właściwie, gdy dostajesz zlecenie od kolegi lub koleżanki po fachu? Podpowiadam 6 dobrych praktyk.

Branżowy standard

Gdy dostajesz zlecenie od kolegi lub koleżanki po fachu, masz kilka powodów do zadowolenia. Zarobisz, to po pierwsze, a po drugie wiesz, że ta osoba ufa ci i szanuje twoje kompetencje.

Przekazywanie sobie nawzajem zleceń, na które akurat nie ma się czasu to na rynku norma. Ale nie zawsze są to drobne zlecenia i nie zawsze dostajemy je dlatego, że kolega ma akurat inną kombinację językową. Czasami ktoś obdarza nas ogromnym zaufaniem, polecając długoletniemu klientowi. A to już dużo większa odpowiedzialność.

Dowód wielkiego zaufania

Dlaczego mówię o odpowiedzialności? Z perspektywy tłumaczki pracującej głównie z klientami bezpośrednimi wiem, że to właśnie relacje z nimi są najcenniejszymi zasobami w firmie. Dzięki nim mogę pracować i zarabiać pieniądze. Dzięki nim mogę z satysfakcją tłumaczyć na spotkaniach i konferencjach na warunkach, które uważam za godne i uczciwe. Dlatego gdy na przykład znajoma tłumaczka idzie na urlop macierzyński i na ten czas przekazuje mi swojego klienta, w pewnym sensie uzależnia przyszłość swoich relacji biznesowych od tego, czy ja tego klienta nie zawiodę.

Nieuczciwe praktyki

Drugi biegun to podkradanie klientów. Wiem, że zdarzają się takie praktyki, choć przypisuję je raczej instytucjom niż osobom. Czasem by przejąć klienta wystarczyłoby pewnie podać mu niższe stawki. Czasem klient tak ceni lojalność i uczciwość w biznesie, że od razu odrzuca takie oferty. Wiele zależy od tego, jak wyglądały pierwotnie relacje między tłumaczem a jego klientem. Pozytywne jest jednak to, że praktyka podkradania klientów jest powszechnie piętnowania w środowisku tłumaczy. Pokuszając się na odebranie klienta znajomemu tłumaczowi, który nam zaufał, narażamy się na utratę zaufania większości środowiska. Co jak co, ale plotki o nieetycznych działaniach szybko się rozchodzą.

6 dobrych praktyk

Widzisz już więc, jak istotne jest to, żeby zachować się uczciwie, profesjonalnie i z klasą, gdy dostajesz zlecenie od kolegi. Bynajmniej nie po to tylko, by unikać plotek, ale by budować silne, oparte na zaufaniu relacje z innymi tłumaczami. A teraz od teorii do praktyki. Przekażę ci 6 i pół dobrych praktyk, które sama stosuję, gdy biorę zlecenia od znajomych tłumaczy.

Dobra praktyka #1 – Podziękuj

Oczywiste? Być może, ale nie mam tu na myśli zwykłego „dzięki”. Według mnie czasem naprawdę warto pisać bardzo konkretnie.  W odpowiedzi na maila napisz na przykład: „Dziękuję, że zaufałaś mi przekazując to zlecenie”. Wiele zależy od tego, jak często przekazujecie sobie wzajemnie zlecenia i polecacie się. Za pierwszym razem dobrze podkreślić, że masz świadomość tego, że przekazanie klienta w cudze ręce jest dowodem ogromnego zaufania. Dziękując, przyjmujesz na siebie odpowiedzialność.

Dobra praktyka #2 – Ustal stawki

Dając klientowi niższe stawki niż kolega czy koleżanka, automatycznie pogarszasz ich relacje z klientem i kopiesz pod nimi dołki. Dlatego trzymaj się zasady, że ustalone stawki muszą być równe lub większe niż x, przy czym x to standardowa stawka kolegi, który przekazał ci zlecenie.
To bardzo proste. Wystarczy, że w mailu zapytasz o minimalną stawkę, której masz się trzymać lub o sugestie ze strony podzlecającego.

Dobra praktyka #3 – Bądź lojalny

Lojalność w takich sytuacjach polega na jasnym podkreśleniu, że jesteś na spotkaniu na zastępstwo. Wszelkie niedomówienia w stylu: „W razie czego proszę dzwonić, zobaczymy kto z nas będzie miał możliwość tłumaczyć na kolejnym spotkaniu” są według mnie w bardzo szarej strefie. Co wiąże się z kolejną dobrą praktyką.

Dobra praktyka #4 – Nie zostawiaj wizytówek

Na zlecenia, na które idziesz w zastępstwie nigdy nie bierz własnych wizytówek. Podobnie, jeśli pracujesz w parze z kolegą czy koleżanką, którzy organizowali tłumaczenie. A jeśli już przypadkiem masz je z sobą, niech zostaną w torebce czy plecaku.

Co zrobić, gdy sytuacja wyraźnie zmusza cię do tego, żeby zostawić kontakt? To dopuszczalne, ale na otrzymanej od klienta czy gościa na konferencji wizytówce zapisz sobie, czyj to klient. Najlepiej unikaj takich sytuacji lub z góry poproś kolegę czy koleżankę o przekazanie ci kilku swoich wizytówek.

Dobra praktyka #5 – Daj znać, jak było

Po skończonym zleceniu u klienta kolegi/koleżanki zawsze wysyłam szybki sms z informacją, jak było. Najczęściej piszę po prostu: „Spotkanie zakończone, wszystko ok, klient zadowolony”. Gdyby jednak coś było nie tak, warto od razu dać znać – np. gdy klient jest wobec ciebie niegrzeczny, spotkanie się przedłuża (co wpływa na stawkę), dzieje się coś niespodziewanego. Czasem sms wystarcza. Jeśli jednak to pierwsze takie zastępstwo, dobrze po tłumaczeniu lub następnego dnia rano zadzwonić i zdać krótką relację.

Dobra praktyka #6 – Podziękuj

Mała powtórka z pierwszej dobrej praktyki. Według mnie podziękować należy dwa razy – po otrzymaniu zapytania i drugi raz po skończonym zleceniu. To po prostu savoir-vivre, ale też zwykła serdeczność wobec innych tłumaczy na rynku.


Wyjdź poza schemat

Zdarzyło mi się raz, że dostałam maila od tłumaczki, którą znałam przelotnie. Widziałyśmy się kilka razy na konferencjach, znamy się głównie z facebooka. Dlatego bardzo poruszyło mnie pytanie o to, czy zastąpię ją na zleceniu ustnym, na które nie może pojechać, bo jest w zaawansowanej ciąży. Poczułam, że to dowód ogromnego zaufania i wiary w moje kompetencje, ale też było mi zwyczajnie miło. Dlatego po zleceniu wysłałam jej drobny prezent – pomyślałam, że może ją to ucieszy. Nie jest to obowiązkowa praktyka i nie za każdym razem pasuje.

Czasem wzajemne przekazywanie zleceń staje się codziennością w relacjach z innymi tłumaczami. Wtedy nie trzeba wyjątkowo się za to odwdzięczać. Wystarczy, że odwzajemnisz się, pamiętając o koledze czy koleżance, gdy trafi  ci się zlecenie, którego nie możesz wziąć. Ale jeśli czujesz, że chcesz dać wyraz wdzięczności za okazane zaufanie, to wykonaj miły, nadprogramowy gest – wyślij drobny prezent, albo chociaż elektroniczną kartkę z jednorożcem. Moje serce skradła ostatnio poczta balonowa. Za 80 zł można komuś sprawić całe morze radości. Jeśli trafi się okazja, dlaczego nie?

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, zainteresuje Cię również mój artykuł o tym, jak zdobyć pierwsze zlecenia. To praktyczny przewodnik dla absolwentów studiów tłumaczeniowych. Klik!

 

 

Share This