ŹRÓDŁO NOWEJ ENERGII

Zbliża się 21 konferencja klimatyczna ONZ, tym razem organizowana w Paryżu. COP21 ma ambitny cel – prezydentowi Francji zależy na tym, żeby konferencja zakończyła się podpisaniem ponadnarodowego porozumienia, w którym najwięksi winowajcy zmian klimatycznych zobowiążą się do podjęcia konkretnych działań i wprowadzenia rygorystycznych limitów emisji. Poza zasięgiem wzroku jest jednak Indonezja, w której właśnie ma miejsce największa katastrofa ekologiczna ostatnich lat.

 
Indonezja, malownicze państwo składające się z 17, a może nawet 20 tysięcy wysp i wysepek. Piękne krajobrazy, wulkany, pola ryżowe i palmowe. To tyle w teorii. A w praktyce od kilku miesięcy to kraj, w którym płoną hektary lasów, głównie na Sumatrze i Kalimantanie. W efekcie powstaje trująca mgła, która błyskawicznie się rozprzestrzenia i zatruwa obecnie już nie tylko Indonezyjczyków, ale i mieszkańców Malezji, Singapuru, Filipin, Tajlandii, Wietnamu i Kambodży.
 
Bilans CO2
 
Choć pewnie w powszechnej świadomości największym winowajcą wzrostu emisji CO2 i zmian klimatycznych są przemysł, paliwa kopalne, konwencjonalne wytwarzanie energii czy transport spalinowy, okazuje się, że wystarczy kilka miesięcy, by przebić te źródła pod względem emisji. W 2015 r. do tej pory w Indonezji wybuchło 100 tysięcy pożarów. Od września poziom emisji w efekcie pożarów przekracza emisje całej gospodarki Stanów Zjednoczonych. Mamy listopad, łatwo więc oszacować, że łączny koszt klimatyczny indonezyjskich pożarów to katastrofa dla środowiska.
 
Skutki
 
Trująca mgła, która rozprzestrzenia się w wyniku pożarów prowadzi do wielu katastrofalnych skutków. Część z nich już widać jak na dłoni: mgła zmniejsza widoczność na drogach do nawet 30 m, prowadzi więc do wypadków drogowych, w których giną ludzie. Inni umierają wskutek pożarów i wdychania smogu, który unosi się nad regionem. Są też skutki długoterminowe: tylko do 7 października 2015 r. 140 tysięcy Indonezyjczyków zgłosiło się do lekarza z chorobami układu oddechowego. Trudno w tym momencie oszacować, jak będą przedstawiać się długoterminowe skutki takiego nagromadzenia cząstek stałych i pyłów w powietrzu, ale tegoroczne pożary nie są wyjątkiem. To zjawisko dosłownie trawi Indonezję i region Azji Południowo-Wschodniej od lat. Jak podaje rząd Indonezji, trująca mgła odpowiada w tym roku za śmierć i choroby układu oddechowego ponad 500 tysięcy ludzi.
 
Skąd biorą się pożary
 
Pora sucha sprzyja powstawaniu pożarów, ale nie jest ich główną przyczyną. Największymi winowajcami są ludzie – rolnicy oraz firmy, w tym międzynarodowe korporacje, które wypalają pola i lasy, by przygotować je pod uprawy. To najtańsza i najprostsza metoda, która jednocześnie pozwala firmom uniknąć obowiązku ponownego zalesiania wykarczowanych terenów.
„Oczyszczone” pola są następnie wykorzystywane do uprawy palm olejowych. Produkcja biopaliw z oleju palmowego jest bardzo wydajna – ponad dziesięciokrotnie wydajniejsza niż produkcja biopaliw z rzepaku. Dodatkowo olej palmowy jest towarem eksportowym, zapewniającym utrzymanie wielu mieszkańcom regionu.
 
Wypalanie jest więc bezpośrednią przyczyną pożarów, napędzaną przez El Niño. Ale pośrednio katastrofalne zatrucie regionu, a w konsekwencji choroby i śmierć setek tysięcy ludzi wynikają z trzech podstawowych spraw: chciwości, głupoty i ubóstwa.
 
Chciwość to w tym kontekście działanie firm, które za nic mają skutki wypalania indonezyjskich pól i lasów. Głupota wiąże się z działaniem jednostek – rolników, którzy patrząc krótkowzrocznie stosują tę metodę oczyszczania powierzchni pod uprawy, wywołują pożary i zatruwają nie tylko swoje otoczenie, ale kilka sąsiednich państw. Ubóstwo to najsmutniejsza z przyczyn. Po ludzku trudno jest dziwić się mieszkańcom wysp indonezyjskich, że godzą się na wypalanie pól lub nawet sami tak przygotowują powierzchnię pod kolejne uprawy, bo myślą tylko o tym, żeby mieć za co nakarmić siebie i swoją rodzinę.
 
Ale głupota ma w tym kontekście szersze znaczenie – absurdem jest myślenie, że organizując wystawne konferencje w stolicach Europy doprowadzimy do zmian, bo nałożymy na przemysł restrykcyjne ograniczenia. Problem zmian klimatycznych i emisji gazów cieplarnianych (bo nie tylko o CO2 przecież chodzi) jest znacznie bardziej złożony, co widać na przykładzie Indonezji. Jeśli kraje rozwijające się, a więc również Indie, Indonezja, Chiny, będą myśleć o zmianach klimatycznych wyłącznie w odniesieniu do emisji z przemysłu i energetyki, to nie zapobiegniemy przekroczeniu progu krytycznego wzrostu temperatur na Ziemi.
 
Na zmiany klimatyczne ma też przecież wpływ choćby to, ile ludzie jedzą mięsa – im większe spożycie mięsa, tym wyższe emisje CO2, a o tym najczęściej w dyskusjach na temat klimatu w ogóle się nie wspomina. Mówimy głównie o aspektach przemysłowych i energetycznych, zapominając, że to problem globalny i społeczny. I tylko z perspektywy globalnej i społecznej możemy na niego patrzeć.
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Jola napisał(a):

    Doskonały artykuł! Wszechstronny i kompetentny. Ja ze swojej lokalnej perspektywy postanowiłam radykalnie ograniczyć świninę, krowinę itd. pozdrawiam autorkę.

  • Magdalena napisał(a):

    Zgadzam się w 100% z poprzedniczką. Świetny wpis! Ja również w swoim codziennym życiu staram się myśleć o naszym środowisku, choćby poprzez niejedzenie mięsa, segregowanie i zmniejszanie, jak to tylko możliwe, ilości odpadów. To wszystko co naturalne i piękne tak łatwo można niszczyć, a tak trudno jest to później odbudować.