ŹRÓDŁO NOWEJ ENERGII

10 sposobów na energię do pracy

31-05-2015

Diana Jankowiak

styl życia

1

Dobry czas dla kreatywnych

Macie czasem tak, że musicie zabrać się do pracy, a wszystko jest przeciwko Wam? Ja najczęściej po prostu siadam do roboty i po kolei odhaczam wykonane zadania, ale dzisiaj… Słońce takie, że nic, tylko wylegiwać się w parku, a tu deadlajn coraz bliżej. Panie Prezydencie, jak tu pracować

 
Dobra, słońce słońcem, ale robota sama się nie zrobi. Zresztą konkretny deadline sam w sobie działa motywująco, ale czasem trzeba zrobić coś bez terminu, np. przetłumaczyć własną stronę internetową, wreszcie przygotować portfolio, odezwać się do klientów. A wiadomo, szewc bez butów. Może przekonam Cię, jak powiem, że zadbanie o takie właśnie pozornie niepilne sprawy może Ci dać niespodziewanie wielkie korzyści, ale przy niesprzyjających warunkach to pewnie niewiele pomoże. Lepszy konkret. A więc – moje 10 wytrychów na to, jak zabrać się do roboty, gdy Ci się nie chce:
 
1. Zacznij dobrze dzień
 
Podstawa to wyspać się, zjeść porządne, pyszne i pożywne śniadanie. Na przykład sałatkę z kaszy jaglanej, jajka na miękko, owsiankę na wypasie (nie cierpię owsianki, ale podobno jestem w mniejszości). Nie były Ci dane takie luksusy? Nadrób śniadanie w pracy, np. zajdź do kawiarni po najlepszą kanapkę i poświęć 10 minut tylko na to. Przygotuj się mentalnie do pracy, nawet jeśli wpadłaś w biegu.
 
2. Rusz się
 
Czyli idź rano na trening. Poranny wysiłek fizyczny daje ogromnego kopa na cały dzień. Sama ćwiczę trzy razy w tygodniu o 6.30 i już nie mam oporów przed wstawaniem o świcie. Praca po takim wysiłku to pestka. Kto chce dołączyć do mnie w Warszawie, dajcie znać, zapraszam!
 
3. Umil miejsce pracy, ale nie trać czasu na sprzątanie
 
„Zaraz zabiorę się za robotę, tylko najpierw trochę tu ogarnę” – świetna wymówka, ale nie nabieraj się. Jasne, że łatwiej się pracuje, gdy wokół ład, ale opóźnianie pracy tylko dlatego, że wokół panuje nieporządek, to strata czasu. Ja zamiast tego szybko, w pięć, dziesięć minut ogarniam miejsce pracy, by było czyste i puste, a na resztę wokół nie zwraca, uwagi. Może Was to zdziwi, ale sprzątanie nie jest na liście moich priorytetów i jeszcze od tego nie umarłam.
 
4. Wybierz konkretne działania
 
Siadanie do roboty ot tak może być produktywne, ale w ograniczonym zakresie. Jeżeli nie wyznaczysz sobie celu lub kierunku, to jak ocenisz postępy? Poza tym, nadmiar myśli i planów wybija z rytmu i sprawia, że co chwila odrywam się od bieżącego tematu i zabieram za coś nowego. Żeby tego uniknąć wybieram do trzech konkretnych zadań na dany czas i w pełni się im poświęcam. A jak już coś zakończę, czuję mnóstwo satysfakcji i mam siłę na więcej.
 
5. Zaplanuj przerwy
 
Jeśli perspektywa pracy przez kolejnych kilka godzin sprawia, że marzysz tylko o powrocie do łóżka albo wybyciu na wake’a, jest sposób, by tę wizję trochę umilić. Zaplanuj przerwy- dużo przerw. Nawet co pół godziny. Teoretycznie podczas przerw nie pracujesz, więc… Marnujesz czas? Wcale nie, po prostu zbierasz energię i się motywujesz. Przerwa to dobry moment, by chwilę się pośmiać, pogadać z ludźmi albo nawet poczytać książkę. Cokolwiek, byle byś nabrała chęci do pracy… do kolejnej przerwy.
 
5. Zacznij od przyjemności albo… Po prostu ZACZNIJ
 
Ja zwykle zaczynam od jednego krótkiego, ale przyjemnego zadania – np. rozpoczęcia artykułu, – po czym zabieram się za najżmudniejsze i najtrudniejsze zadanie. Miły początek motywuje nas podświadomie do działania, bo osładza pracę. Nagle zamiast nudy i harówy, czujemy się jak na łączce. Żartuję, bez przesady 😉
Inny sposób da się opisać jednym słowem: „zacznij”. Nie ma prostszej drogi, by zadań na liście było mniej, trzeba się po prostu ruszyć.
 
6. Wyznacz nagrodę
 
Jaką? Najprostsze to dobre picie lub jedzenie, u mnie stale na tapecie. „Jak przetłumaczę ten kawałek, zrobię sobie herbatę z miodem i imbirem”, albo „wyczyszczę skrzynkę mailową i odpowiem na kilka wiadomości, a potem miska truskawek jest moja”. Inny sposób to żonglowanie czasem pracy, zwłaszcza dobry dla freelancerów – w końcu po intensywnej pracy przez kilka godzin należy Ci się krótki spacer, czy przerwa na obiad z ulubionym serialem w tle. Potraktuj te przyjemności jako nagrody za własny wysiłek, a poziom energii od razy skoczy.
 
7. Nie marnuj czasu
 
Jeżeli bardzo Ci się nie chce. A jednak masz coś ważnego do zrobienia, to pewnie też masz tendencję do zabierania się za rzeczy proste i mało ważne. Na przykład przeglądanie maili z ostatniego tygodnia, porządek w dokumentach, długa prasówka. Ok, nie mówię, że masz w ogóle tego nie robić, ale najpewniej nic się nie stanie, jak zamkniesz nimi dzień, zamiast marnować czas na wstępie. Dlatego first things first – zacznij od priorytetów, a jak zostanie czas to i maile poprzeglądasz.
 
8. Wyłącz powiadomienia
 
Facebook, Twitter, telefony, smsy, najnowsze newsy z różnych portali. Ba! Nawet moja lista zadań w apce co kilka godzin się uruchamia samoistnie i przesyła mi motywujące teksty. Niestety,jak chcesz zmaksymalizować wysiłek, a brakuje Ci energii, to powiadomienia tylko Cię dobiją. Dlatego wyłącz je w ustawieniach na wszystkich urządzeniach mobilnych i na komputerze. Nawet bez powiadomień z klienta poczty nie umrzesz. Wystarczy, że co godzinę sprawdzisz maile. Jeśli ktoś ma coś superpilnego, to najpewniej i tak zadzwoni. A jak nie, godzinka go nie zbawi? Tobie za to spokój da trwały efekt w postaci koncentracji na jednym zadaniu i szybszych efektów. A im szybsze efekty, tym więcej energii do dalszych działań.
 
9. Zrób sobie dobrze
 
Czyli zacznij od małej przyjemności – może to być miłe ale proste zadanie (patrz punkt 5), albo coś bardziej namacalnego. W moim przypadku to najczęściej wypasione śniadanie, mocna, aromatyczna herbata albo przepyszny wrzątek z miodem, cytryną i imbirem. Teraz, latem przerzucam się na koktajle, ale skutek jest ten sam. Osładzam dzień dodając małe przyjemności.
 
10. Rób na zmianę
 
Pisałam, że dobrze jest zabrać się za coś i doprowadzić sprawę do końca. Ale czasem zadanie jest tak przerażająco nudne, że wybieram inną drogę. Dzielę prace na mniejsze kawałki i mieszam je tak, by urozmaicić sobie dzień. Zdarza się, że pracuję nad trzema tekstami naraz, termin niedaleko, ale też nie ekspres, więc zajmuję się po godzinę, dwie każdym z nich na zmianę, by mieć poczucie choć minimalnej dynamiki.
 
Metody sprawdzone, ale gwarancji skuteczności nie ma – wszystko zależy od tego, czy potrafisz poustawiać priorytety i zmotywować się w gorszy dzień. Czujesz, że nie chcesz, a musisz. A prawda jest taka, że wcale nie musisz. Ta praca, to zlecenie, te pieniądze, które zarobisz – wszystko to Twój wybór. Więc weź za niego odpowiedzialność, a w gorszych chwilach pomóż trochę samej sobie i motywacji. 10 pomysłów na to, jak to zrobić, już masz.
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *